Wreszcie udało mi się zebrać i zrobić wpis nt. git’a. Pewnie pojawią się w nim rzeczy wspólne dla innych rozproszonych systemów kontroli wersji i powinienem ten wpis zatytułować „Rozproszone systemy kontroli wersji na przykładzie git’a”, jednak samo „git” się pisze krócej, lepiej wpada ludziom w ucho oraz nikt nie będzie marudził, że w X jest to samo a w Y jest troszeczkę inaczej a w Z to w ogóle kosmos (nie korzystam z X, Y, Z, korzystam tylko z gita, kropa). Nie chciałbym też, aby doszło do flame’u nt. wyższości gita nad mercurialem czy czegoś podobnego. To i to jest rozproszone, to i to ma zalety, każdy używa tego co jest dla niego wygodniejsze. Aczkolwiek jakby ktoś chciał powjeżdzać na centralne systemy kontroli wersji, nie musi się hamować (tylko bez mięska).
