Kwi 05 2009
GSoC, blog, czas i parę innych
Po długich wahaniach ("eeee, ja się do tego nie nadaję...") postanowiłem wystartować w Google Summer of Code. Jako projekt, na początku, chciałem wybrać stworzenie Macopodobnego docka do KDE (z wykorzystaniem plasmy) ale dopadły mnie owe "długie wahania". Coś mnie podkusiło i przejrzałem jeszcze raz listę organizacji oraz projektów. I tak trafiłem na menedzer pakietów dla Debiana opartego o KDE/Qt. Wysłałem e-mail "wprowadzający" (pomijam już fakt, że na złą grupę oraz to, że niechcący wyraziłem swoje krytyczne zdanie nt. twórczości jednego z zeszłorocznych GSoCera twierdząc, że aptitude-gtk ma tak nieprzyjazny interfejs, że nie da się go używać). Po tygodniu (w sumie to były 3-4 dni, ale trwały jak wieczność) zarywania kolejnych nocy (łączna długość snu przez ten czas: 10 godzin) i opuszczeniu wszystkich ważniejszych zajęć (czyli tych na których były sprawdziany, wejściówki, oceny) muszę powiedzieć, że było warto. :D
Jeżeli nie zdarzy się nic niespodziewanego (czytaj: nie zabraknie slotów dla tego projektu, znajdzie się mentor, nie wpadnę pod samochód na skrzyżowaniu Do studzienki i Traugutta lub nie wygram wielomilionowej fortuny) to można powiedzieć, że jedną nogą jestem już w tegorocznym GSoC.
Także czeka mnie wręcz morderczych 5 miesięcy. Przy okazji wyliczyłem, że normalnie śpiąc, chodząc na zajęcia, pracując i biorąc udział w GSoC zostaje mi jeszcze 20 godzin tygodniowo na inne rzeczy. Nie jest to dużo (biorąc pod uwagę, że każdego dnia trzeba jeszcze trochę poświecić czasu na wstanie z łóżka, zrobienie czegoś do jedzenia czy odpoczynek żeby nie zwariować, o nauce nie wspominając), jednak pokazuje ile tak na prawdę marnuję czasu (na początku myślałem, że w tych wyliczeniach będę grubo na minusie). Ew. jeżeli faktycznie nie będę dawał już rady to zrezygnuję z pracy (nawet rozbijając pieniądze za GSoC na 5 miesięcy wychodzi bardziej korzystnie niż codzienne dreptanie do pracy w celu zmuszania się do kodzenia w Javie, a i ciekawych ludzi się pozna i na DebConf do Hiszpanii wyjedzie).
Postanowiłem zmienić layout jogga. Nie wszystko jeszcze działa i jest zrobione tak jakbym chciał, ale mam nadzieję, że do końca świąt się z tym uporam.
Przy okazji mam w planie zacząć robić wpisy w dwóch językach (po polsku i angielsku) na raz. To będzie straszne doświadczenie (bardziej dla czytających niż dla mnie ;)), gdyż mój angielski całkiem leży, ale mam nadzieję, że może mi to podnieść moje umiejętności.


