Prawdą jest, że jak jedna rzecz przestanie działać, to zaczynają sypać się wszystkie inne. A przynajmniej zaczyna się dostrzegać niedoskonałości wszystkich innych. Ostatnio narzekałem na (K)Ubuntu, które nie bardzo chciało współpracować z moim zestawem klawiatura + mysz, czyli Logitech MX 5500. Teraz to samo stało się z moim Debianem. Problem leży po dwóch stronach. Zestawu, który faktycznie komunikuje się po Bluetooth (więc teoretycznie powinno być możliwe podpięcie go pod komputer z obsługą Bluetooth, ale że innego nie mam, to tego nie sprawdzę) oraz Linuksa (zawsze żałuję że nie zapisuję na kartce aktualizacji które zrobiłem, bo wtedy bym wiedział dlaczego wszystko się zepsuło, chociaż jako winowajcę upatruję udeva bo on był najważniejszym aktualizowanym komponentem… ew. jakieś binarki do obsługi USB. Wie może ktoś jak przywrócić poprzedni stan rzeczy? Żeby powiedzieć systemowi że nie ma pakować nic z Bluetootha a używać HIDa?), który jest nadgorliwy i zamiast pozwolić dalej odbiornikowi tłumaczyć Bluetooth na HID (co podobno robi mizernie, ale jedna ważna rzecz: działa i nie sprawia mi zbytnich problemów), to zaczął wykrywać odbiornik jako hub Bluetooth, przez co zmarnowałem kilka godzin na poszukiwanie klawiatury którą by się dało podpiąć na czas instalacji BlueZ, konfigurowanie podłączenia i zmuszanie wszystkiego żeby jako tako działało.
Czytaj dalej…