Być jak Linus Torvalds

Matthew @ 2010-08-28 — Kategorie: Linux, Open Source, Techblog

Jaki Linus jest każdy widzi. Blond włosy, szwedzkojęzyczny Fin, nie tak dawno noszący jeszcze okulary. Geek, wielbiciel noszenia białych skarpetek wraz z, o zgrozo, sandałami. Na zdjęciach uśmiechnięty, z lekką nadwagą. Ci którzy bliżej przyglądają się jego działaniom oraz wypowiedziom wiedzą, że potrafi być wrednym, bezuczuciowym skurczybykiem. Bez mrugnięcia powieką powie Ci jak bardzo Ty, twoje pomysły i twój kod, jesteście beznadziejni. Im bardziej mu się to nie spodoba, tym bardziej będzie wam życzył bolesnej śmierci. Nie należy również do najskromniejszych osób na tym świecie.

Młody Linus

Już jako nastoletni chłopak był bardzo ciekawą osobą.

Nie. Nie był. Linus był nudny.  Nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić jak nudną i nieciekawą osobą był Linus. Mieliście w klas dobrze uczącą się, ale nietowarzyską osobę? Linus był nawet gorszy. Chuderlak z wielkim nosem, próbujący go przesłonić okularami, których nie potrzebował. Również z dziwną manią ubierania się na niebiesko. Jednak przede wszystkim Linus był geekiem. Od samego początku. Jeszcze w czasach kiedy nie było to takie modne jak teraz. Był też dobry z matematyki i fizyki. Komputerami zainteresował się dzięki dziadkowi, który kupił Commodore VIC-20. Na potrzeby obliczeń naukowych dziadka, który był profesorem statystyki, Linus pomagał mu pisać na klawiaturze, jednocześnie ucząc się BASICa. Później próbował swoich sił z assemblerem, do którego jedyna literatura była po angielsku, którego Linus nie znał. Jednym z pierwszych programów napisanych w języku maszynowym była gra. Wbrew temu co można sądzić, Linus pisał dość dużo gier, a jak akurat nie pisał to w nie grał. Chociaż był dobry w ich programowaniu, to jednak nie potrafił wymyślić dobrej gry. Przeważnie były to próby zrobienia czegoś w co już grał, a nie miał na swoim komputerze. Oprócz siedzenia przed komputerem Linus chodził również do szkoły. Najlepsze wspomnienia związane z tego okresem były związane z kawiarnią w której zawsze zamawiał to samo: colę i pączka. I co dziwne, oprócz przedmiotów z których był dobry, lubił jeszcze łacinę.

Szkoda, że to martwy język. Bardzo chciałbym kiedyś spotkać się z kilkoma facetami i poopowiadać sobie dowcipy po łacinie albo przedyskutować strategię projektowania systemu operacyjnego. – Linus Torvalds

Z powodu swojego zainteresowania komputerami Linus uchodził za bezproblemowe dziecko. Żeby był szczęśliwy wystarczyło mu dać pokój w którym będą grube, ciemne zasłony niedopuszczające światła. Oczywiście komputer i od czasu do czasu trochę makaronu. Jedynym przejawem większej domowej aktywności były ciągłe kłótnie z siostrą Sarą. Chociaż czasami potrafił się zdobyć na wyraz szacunku wobec siostry.

Widzicie. Nie stwarzam nowych myśli. Używam cudzych myśli i układam je na nowo. Ale Sara, ona wymyśla twory, których nigdy przedtem nie było. – Linus Torvalds

Jednak gdy matka (Anna) i ojciec (Nils) się rozwiedli Sara przez pewien czas mieszkała z ojcem (nie żeby chciała, po prostu wolała to niż kłótnie z bratem). Z racji braku większych kontaktów międzyludzkich Linus zaczął chodzić w wytartym szlafroku, a w wolnym czasie, który nie poświęcał na programowanie, opiekować się kotem sąsiadów.

Komputery Linusa

Do czasu stworzenia Linuksa, Linus miał w posiadaniu 3 różne komputery. Pierwszym był, już wspomniany wyżej, odziedziczony po zmarłym dziadku Commodore VIC-20. Drugim nabytkiem był Sinclair QL, za niemal 2000 dolarów. Czemu akurat ten spośród tylu dostępnym modeli innych komputerów? Zaważyła ciekawa architektura oraz, co chyba jeszcze ważniejsze, sam komputer wyglądał po prostu bajerancko. Oczywiście Linus nie byłby sobą, gdyby nie próbował poprawić oprogramowania które było dostarczone wraz z komputerem. Działo się tak z dwóch powodów. Chciał się dogłębnie nauczyć działania swojego nowego komputera oraz pisanie samemu aplikacji było szybsze niż zamawianie ich i czekanie na przesyłkę z Anglii. Tak oto powstało wiele przydatnych Linusowi narzędzi, w tym własny edytor oraz interpreter. Swojego Sinclaira QL miał przez trzy lata. W czasie studiów, gdy poznał Unixa i język C, zapragnął mieć komputer, który również mu pozwoli na uruchomienie Uniksa i zgłębianie jego tajemnic. Wybór padł na PCta z 4 MB ramu oraz procesorem 386 z zegarem taktowanym 33MHz, za 3000 dolarów. Niestety, nie mając całej tej kwoty, Linus postanowił zapłacić 1/3 a resztę spłacać w ratach przez 3 lata.

Linus studiuje (i pisze Linuksa)

Po szkole średniej Linus zaczął studia na uniwersytecie helsińskim (który z Helsinkami ma wspólną tylko nazwę). Nie był jednak szczególnie przykładnym studentem. Studiowanie zajęło mu 8 lat. W międzyczasie odbył jeszcze obowiązkową służbę wojskową. Jedyna ciekawa rzecz z tego epizodu to data jej ukończenia, którą pamięta lepiej niż datę własnego ślubu. Po odbyciu służby i kupieniu swojego pierwszego peceta, na którym zainstalował Miniksa, Linus zapragnął zgłębiać tajemnice procesora 386. Ponieważ Minix nie był najlepszym systemem na świecie, a emulator terminala był tragiczny, Linus rozpoczął pracę nad własnym. Różnica polegała na tym, że jego działał bez potrzeby uruchamiana jakiegokolwiek systemu operacyjnego. Terminal służył mu głównie do łączenia się przez modem z siecią akademicką i sprawdzaniem poczty. I tutaj się narodził pewien problem, gdyż nie miał jak zapisywać jej na swoim dysku. Dodając kolejne funkcje oraz próbując zachować zgodność z POSIX (do której nie miał dokumentacji, więc opierał się na fragmentach z innych książek), zanim zdążył się obejrzeć napisał swój system operacyjny, który teraz znamy pod nazwą Linux.

Kiedy Linux stał się już znany na świecie (wywołując przy okazji pierwszą ostrą dyskusję z twórcą Miniksa – profesorem Andrew Tanenbaumem) Linus został zaproszony do Hiszpanii aby opowiedzieć o swojej pracy nad Linuksem. Jednak panicznie się bał wystąpień przed ludźmi, dlatego odmówił. Będąc złym na siebie za to, obiecał że na następne zaproszenie odpowie pozytywnie. Tak wylądował w Holandii. Samo wystąpienie (jak również kolejne) były dla niego terapią szokową. Przy okazji chciał zdobyć podpis Tanenbauma pod swoim egzemplarzem Systemów operacyjnych: projektowanie i wdrażanie (książki która wprowadziła Linusa w świat pisania systemów operacyjnych), jednak nie mógł się doczekać na profesora, pod drzwiami jego gabinetu, gdyż tego nie było w mieście.

Z racji, że uniwersytet na którym studiował Linus potrzebował kogoś kto zna szwedzki do prowadzenia zajęć z informatyki dla początkujących, zatrudnili właśnie Torvaldsa jako asystenta. Jakiś czas później Linus został zatrudniony jako asystent naukowy. Była to jego pierwsza praca w której płacono mu za rozwijanie Linuksa.

Jak Tove poznała Linusa

Kiedy dorastał, serce podchodziło mi do gardła. Jak do licha tak żyjąc pozna jakąś miłą dziewczynę?Anna Torvalds

Ponieważ Linus był jaki był i nie interesował się specjalnie płcią przeciwną. Do tego stopnia, że gdy po szkole, jako „ten od matmy”, udzielał koleżankom korepetycji, zupełnie nie rozumiał co miały na myśli mówiąc „może się zabawimy?”. Cóż było robić? Płeć przeciwna musiała użyć podstępu. W czasie gdy Linus uczył studentów podstaw informatyki na uniwersytecie, Tove uczęszczała na ten kurs chcąc studiować informatykę (Tove pracowała również jako przedszkolanka i była sześciokrotną mistrzynią Finlandii w karate). Na pewnych zajęciach Linus zadał swoim studentom zadanie domowe wysłania do niego e-maila. Większość pisania jakieś mało ważne wiadomości lub notatki z zajęć. Zaś Tove zapytała czy Linus nie umówiłby się z nią na randkę. Niedługo później pobrali się i Linus (razem ze, już swoim, kotem Randim) przeprowadził się do małego mieszkania Tove. Przez pierwsze dwa tygodnie mieszkania razem Linus żył bez swojego komputera. Poza służbą wojskową, był to najdłuższy okres abstynencji komputerowej Linusa. Aktualnie mieszkają w Santa Clara w Kalifornii i mają 3 córki: Patricię, Mirandę i Danielę.

Sens życia wg Linusa Torvaldsa

Może nie do końca można to określić sensem życia, ale Linus ma własną teorię na temat tego co motywuje ludzi do działa. Pierwszym z takich czynników jest przetrwanie. Drugim porządek społeczny a ostatnim rozrywka. Temu porządkowi podlega każda rzecz i działanie ludzkie. Mając taki ogień. Na początku pomagał przetrwać naszym przodkom zimy i odpędzić dzikie zwierzęta. Później przeszedł do fazy społecznej, czyli ten kto potrafił „stworzyć” ogień był ważniejszy od tych którzy tego nie potrafili. Na końcu osiągnął fazę rozrywki – banalny wypad ze znajomymi na ognisko aby móc zjeść kiełbaskę i wypić piwo, razem się bawiąc. Po rozrywce nie ma już nic, więc gdy dojdziemy do tego etapu możemy uznać, że osiągnęliśmy pełnię sensu życia. Dlatego Linux został stworzony po prostu dla zabawy.

Komentarze:

Bibliografia jakaś?

@noisy: „Po prostu dla zabawy” (http://www.dobreksiazki.pl/b3965-po-prostu-dla-zabawy-historia-przypadkowej-rewolucji.htm – tutaj można tanio kupić) i Wikipedia/blog Linusa

Dobra książka, czytałem i polecam.

Ciekawy wpis, dzięki za jego napisanie!

@Miodek: dzięki, poprawione.

Wspaniały wpis. Czytałem od deski do deski, mimo że i Linux i Linus przestały mnie fascynować lata świetlne temu. Ciekawy styl pisania i trzyma w napięciu do samego końca :)

mówiąc „może się zabawimy?„.

Dwa razy w tym miejscu masz otwarcie cudzysłowu (nie wiem jak to nazwać formalnie :P)

@GwynBleidD: już. Swoją drogą ciekawe że żeby było dobrze musi być wewnątrz taga em bo na zewnątrz robi takie dziwne rzeczy.

Rozumiem iż WordPress dba o to jaki cudzysłów wstawić? Zapewne nie zauważa, że cudzysłów się już otwierał przed tagiem em. Można to zgłosić do supportu.

@GwynBleidD: na razie mam większe problemy, jak np. czemu atom/rss jest hostowany przez FeedBurnera (i bardzo dobrze) ale nie mam go wylistowanego na żadnym koncie (bardzo źle). Lub gdzie jest wtyczka do kolorowania kodu która będzie miała jako backend genshi (i będzie często update’owana) jednocześnie nie powodując problemów z formatowanie kodu czy przejściem z trybu edycji wizualnej z/do html.

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting