do be evil

Matthew @ 2010-08-22 — Kategorie: IT

Słynna zasada Google brzmi don’t be evil i  ma podkreślać  brak brudnych zagrywek ze strony internetowego giganta. Jednak, czy firma w ogóle może nie być zła? Samo hasło straciło na znaczeniu w kontakcie z twardymi prawami rynku, czy było też tylko PR-ową zagrywką? A może jest źle zrozumiane przez niektóre osoby? Oraz czy tylko Google stało się złe czy pozostała część IT również taka jest?

Zanim zagłębisz się w lekturę tego wpisu, muszę Ci przypomnieć jedną, chyba najważniejszą zasadę kierującą działaniami firm: zarobić jak najwięcej pieniędzy. Śmiem nawet twierdzić, że nic innego się nie liczy, a wszystkie pozostałe działania służą tylko temu celowi.

Na pierwszy odstrzał weźmy Google. Po wprowadzeniu linków sponsorowanych padały oskarżenia o utratę wiarygodności przez wyszukiwarkę. Teraz pisze się o kradzieży prywatności poprzez śledzenie tego co wyszukuje użytkownik i podawaniu mu odpowiednich reklam kontekstowych. A to wszystko by móc zaoferować reklamującym się firmą bardziej trafny target do którego ma trafić reklama. Oczywiście za wyższą cenę.

Google próbuje również oszczędności. Sama akcja nazywa się Google Summer of Code. Że co? Google oszczędza płacąc studentom za rozwijanie wolne oprogramowania? Gdzie tu logika? Oczywiście, samym programem bezpośrednio tego nie robi. Ale już ma wpływ na to co jest rozwijanie w ramach GSoC. I wykorzystuje to bardzo skutecznie. Jakżeby inaczej określić to, że najwięcej slotów na projekty dostaje Python, który jest szeroko wykorzystywany przez Google, chociaż nie jest największym projektem biorącym udział w GSoC. Nieprawdaż, że taniej jest opłacić studentów niż zaprzęgać etatowych pracowników? Tym bardziej, że swoją prace i tak trzeba by udostępnić innym.

Kolejne dziecko Google’a – Android – również nie jest przykładem miłości do bliźniego. Blokowanie roota aby mieć kontrolę (chociaż i tak luźniejszą niż Apple) nad tym jakie aplikacje użytkownicy wgrywają do swoich telefonów. Czy żądanie usunięcia swoich aplikacji (swoją drogą to ciekawe czemu nie są one wydane na wolnej licencji?) z modyfikacji systemu Android.

Żeby nie pozostać posądzonym o stronniczość (że tylko po Google jadę) wystarczy wspomnieć o Microsoftcie. Firma ta jest dość znana ze swoich kampanii reklamowych Get the Facts, których bezpośrednim celem jest dyskredytacja systemu Linux, zarówno na rynku serwerowym jak i desktopowym. Firma z Redmond funduje również oprogramowanie dla szkół i uczelni. Szczytny cel? Oczywiście! W czym jest haczyk? Ano w tym, że szkoły nie mogą korzystać z innego oprogramowania, a uczelnie muszą wyrabiać godzinny limit zajęć w tygodniu na których studenci korzystają z oprogramowania Microsoftu. Czyżby Microsoft czuł się aż tak zagrożony ze strony systemu spod znaku Pingwina i Jabłka?

Jeżeli już o jabłkach mówimy. Apple co jakiś czas (głównie za sprawą rozwścieczonych klientów i deweloperów) dostarcza nam informacji o swojej trosce. Tym pierwszym daje się we znaki próbując usuwać krytyczne opinie na temat swoich produktów. Drugim nakazuje spełniać, momentami absurdalne warunki, które muszą spełnić aby móc sprzedawać oprogramowanie w AppStore. Nagłe znikanie aplikacji, które rzekomo powielają funkcje już zawarte w oprogramowaniu dostarczonym przez Apple. Czy zawężanie listy języków programowania które można użyć do pisania aplikacji na iPhone’a. Jednak trzeba przyznać, mimo tych „wybryków” produkty Apple sprzedają się coraz lepiej.

Bohater ostatnich dni – Oracle – także jest ciekawym przykładem do rozważenia. Po nabyciu Sun Microsystem zaczyna próbować wszelkich sposobów na powiększenie swojego konta. Czyżby krytycznych opinii na temat patentów na oprogramowanie i trolli patentowych wykorzystujących ich do zarabiania pieniędzy, sam przeszedł na drugą stronę barykady? Może to tylko chłodna kalkulacja tego co się aktualnie bardziej opłaca? Oracle chce zdobyć pieniądze które zrefundowałyby mu zakup Suna? A może chodzi po prostu o pójściu na ugodę z Google i zyskanie dostępu do ich patentów, które by pozwoliły skorzystać z pomysłów innych i zdobyć nową broń w walce przeciw firmą które same miały zamiar pozwać Oracle? Niewątpliwie Oracle ma plan działań choć nie jest skory do podzielenia się nim. I zrobi wszystko co konieczne aby poszerzyć swojego wpływy na rynku, nawet jakby musiał początkowo zrobić coś za darmo. Jakże inaczej spojrzeć, w świetle ostatnich wydarzeń, na wydanie systemu plików Btrfs na licencji GPL?

Nie zawsze wielkie pieniądze są widoczne na pierwszy rzut oka. Przykładem niech będzie Facebook, który odmawia dodania przycisku „Nie lubię” ze względu na firmy które mają swoją stronę w serwisie i płacą za dodatkową reklamę, a którym taki przycisk mógłby się nie spodobać. Szczególnie jakby był dość intensywnie wykorzystywany przez użytkowników. Na szczęście twórca Facebooka, Mark Zuckerberg, oficjalnie podał ten powód. To jednak jeszcze dobitniej pokazuje, że tam gdzie są pieniądze nie ma miejsca na sentymenty i robienie wszystkiego co użytkownicy zechcą.

Na końcu warto zadać sobie pytanie. Czy chciałbyś płacić pieniądze za polubienie przyjaciół na Facebooku? A będąc klientem Oracle’a porzuciłbyś ich bazę i robił kampanię aby inni też zrobili to samo? Jako użytkownik produktów Apple nie cieszy Cie pewność, że aplikacje które możesz kupić są sprawdzone i nie zagrażają danym na Twoim telefonie? Również należałoby rozgrzeszyć Google. Oferuje pełno darmowych usług dla Kowalskiego, gdzie może finansuje wolne oprogramowanie i nie trolluje przy pomocy patentów. Faktycznie, zdarzają się im dziwne zagrania, chociaż wydają się trzymać swojego motta. Jednak jeżeli nie podobają nam się działa którejś firm zawsze możemy zastosować zasady wolnego rynku i przestać korzystać z ich produktów.

Komentarze:

Spróbuj przestać korzystać z jakichkolwiek usług Google’a. Istniej w sieci bez Facebooka. Oczywiście, że nikt nie zmusza; po prostu są konsekwencje (jak zawsze w życiu). Mówienie o wyborze jest oczywiście teoretycznie słuszne, ale im bardziej w przyszłość, tym bardziej to teoria.

@sanunterer: ja nie mam konta na facebooku (na nk też nie) i prawdę mówiąc jest mi z tym lepiej niż jak miałem. ;] Fakt, że ciężko przestać korzystać z wyszukiwarki Google, bo albo wpada się w Bing albo w coś co nie daje satysfakcjonujących wyników.

z Google Summer of Code to nawet nie chodzi o rozwiajne projekty, chodzi bardziej o rekrutację najzdolniejszych studentów

Świetny wpis.

@b.YISK: a czemu piszesz to tutaj a nie na OSblog? ;D

@saunterer: a tak w zasadzie to mógłbyś to streścić w 3 zdaniach i podać na talerzu jak się ma do mojego (tak, leniwy jestem, ale mam na to dobry powód)?

Phi, pomyślałby kto, że możliwość czytania netto jest przyjemnością sama w sobie :D.

1. Facebook staje się częścią infrastruktury sieci.
2. Jego użytkownicy zostają zagarnięci przez firmę Zuckermana do prywatnej mikrosieci w której FB decyduje o wszystkim co dotyczy naszego sieciowego istnienia.
3. Załóż konto na FB to może dobijesz do 1k odwiedzin (a przeciwnym razie przestaniesz istnieć).

@saunterer: wolę w tym czasie wszamać jakiegoś cukierka.

A dobijając do 1k odwiedzin to mogę lekko zmieniając profil tego o czym pisze. Albo wrzucając kolejny ciekawy tekst i dostając się na wykop. W sumie facebook to taka bezosobowa masa która nie ma własnych zainteresowań. Co z tego że przyjdą jak niczego się nie nauczą?

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting