Płaćmy za Open Source

Matthew @ 2010-08-19 — Kategorie: Open Source, Techblog

Jestem za tym, żebyśmy porzucili przekonanie że oprogramowanie Open Source może być za darmo i zaczęli za nie płacić. Ba! Nawet otworzyć sklep z wolnym oprogramowanie. Programiści mogliby sprzedawać swoje oprogramowanie, a użytkownicy kupować te które im się podoba i z którego chcieliby skorzystać. Co by to nam dało? Dobrej jakości oprogramowanie!

Policzmy. Iloma użytkowymi programami (czyli nie przeznaczonymi na serwery), będących wolnym oprogramowaniem (na Linuksa), mógłbyś się pochwalić przed osobami korzystającymi z Windowsa? Kilka by się znalazło. A Maca? Myślę że znacznie mniej. A teraz trudniejsza zagadka. Ile z tych wcześniejszych kawałków kodu jest na tyle dobrze zrobione, że mógłbyś śmiało powiedzieć, że nikt nie ma lepiej? Hmmmm… mi przychodzi do głowy tylko jedno ale i tak jest dostępne na Windowsa i Maca.

Nie oszukujmy się. W przypadku oprogramowania dla Kowalskiego, obecny sposób finansowania wolnego oprogramowania, nie zdaje egzaminu. Ilu z was wspomogło programistę jakąś kwotą? Płacenie za pomoc techniczną? Sprawdza się tylko w przypadku firm. One i tak zawsze ją kupują, więc dla nich nie istnieje taki ból, jak płatność za kawałek kodu. A konkretnie – już się do niego przyzwyczaiły. Sponsoring wielkich firm? Dobre ale tylko jeżeli jesteś jak Linus Torvalds i stworzyłeś coś z czego korzystają wszyscy, więc bardziej im się opłaca podzielić kosztami zatrudnienia kilku programistów (około 90% programistów kernela ma za to normalnie płacone) niż czekać aż grupka zapaleńców stworzy patcha lub, odpukać w niemalowane, postanowią założyć własną firmę i sprzedawać swój produkt.

Rozwiązaniem tego problemu byłby taki sklep z wolnym oprogramowanie. Dobra, ktoś by zapytał: Ale jakiego problemu? Braku finansowania programistów Open Source. Człowiek nie jest w stanie jednocześnie pracować na swoje utrzymanie a po powrocie z roboty klepać kod dla społeczności. A jeszcze musi mieć czas na rodzinę, odpoczynek czy wyjście z kumplami na piwo. Nawet najlepsi programiści nie tworzą oprogramowania przez ciągłe 8 godzin. Śmiem nawet twierdzić że, czasowo, piszą go mniej niż programistyczny proletariat (potocznie zwany absolwentem studiów informatycznych). Dlaczego? Jest to dla człowieka za trudne. Ze zmęczenia rodzą się pomyłki, złe pomysły, słaba jakość kodu.

Gdyby taki programista, zamiast biegać codziennie do roboty, mógł pracować nad tym co lubi, nie musząc się martwić o to czy będzie miał za co popłacić rachunki, jakość (i szybkość) tego co tworzy gwałtownie poszybowałaby do góry. Dlaczego? Bo byłby zmotywowany. Tworząc oprogramowanie, myślałby o tym, że robi coś ważnego i robi to co chce. Co może być bardziej zachęcającego do pracy?

Dobra, powiedzmy że przesunęłoby to programistów od pracy nad zamkniętym kodem do pracy nad kodem otwartym. Ale czy dla użytkownika jest opłacalne wydać pieniądze za obietnicę lepszego oprogramowania? Jak najbardziej! Dlaczego? Bo zamiast socjalizmu w oprogramowaniu, który sprawdza się tylko gdy wszyscy programiści to geniusze, wprowadzamy kapitalizm, który wymusza aby wszyscy programiści byli geniuszami. A przynajmniej Ci pracujący w danym projekcie.

Użytkownik zostałby zmuszony do szanowania swoich pieniędzy i wybierania tylko tego oprogramowania, które by było na prawdę dobre. Programista musiałby słuchać użytkownika i dopuścić do siebie myśl, że jego wizja nie jest najwspanialsza na świecie, a ludzie którzy korzystają z jego dzieła nie są techniczni i odsyłanie ich do wpisania swoich zastrzeżeń, zamiast na forum, to do issue trackera aby móc je zignorować, nie przysporzy mu fanów (i ich gotówki).

Co jednak zrobić, gdy użytkownik nie widzi aplikacji dla siebie? Jeżeli jest takich ludzi więcej, mogliby się złożyć i „zatrudnić” programistę do stworzenia odpowiedniej. O ile sam programista nie wpadłby na pomysł jej stworzenia, przy okazji próbując na tym zarobić. W całym tym toku myślenia, pozostaje jeden problem. Czy faktycznie bylibyśmy w stanie płacić za oprogramowanie, skoro nawet teraz nie potrafimy poświęcić 5 minut na zrobienie przelewu, mimo że autor podaje numer konta, tłumacząc się, że to takie skomplikowane zadanie.

Komentarze:

Dobra przyznaj się, że nie masz kasy, a ten cały wpis jest po to, żeby ktoś Ci zapłacił za fooaudio :P. Z resztą, w ostatnim akapicie się do tego przyznałeś ;>

Zdaje się, że na tym polega open source. Ktoś coś udostępnia nie wymagając jednocześnie opłat, a jeżeli ktoś w ramach wdzięczności chce odpalić coś autorowi to to robi. To takie dziwne, że wpłaty pojawiają się raz na ruski rok? :)

@bigfun: to jako przykład dałem. A tak całkiem serio to na razie nie widzę powodu żeby ktokolwiek płacił mi za fooaudio. Jest po prostu za słabe. W przyszłości, jak się rozwinie, fajnie by było, jakby się dało trochę na tym zarobić. Wkurzające jest jednak to, że człowiek się poci nad kodem (a jak tam Twój kod? W ogóle Cie ostatnio nie widuję) a ktoś inny pisze o dupie Maryni i ludzie mu wpłacają.

@marines: open source polega na tym, że dajemy źródła. O kasie nic nie ma mowy. Ale chodzi o taki nawyk bardziej. Żeby ludzie doceniali, a nie tylko brali.

@bigfun: jakbym tak strasznie kwiczał za tymi pieniędzmi z tego co robię dla społeczności (blog + projekty) to tutaj już dawno by były reklamy. A nie ma. I nie będzie. Przynajmniej do momentu w którym nie będę miał 1k odwiedzin dziennie (jak nic nie piszę) i nie pozwoli mi to opłacić hostingu. ;D Mam tylko niecałe 100-150 odwiedzin. Smutno. :(

Wszelkie bountle mi się podoba, ale niestety często jest się zmuszanym do korzystania z PayPala, co mi nie odpowiada, lub do podawania swoich danych osobowych(mój bank dołącza je do każdego przelewu).

Gdyby Wupra.com zdecydowała się na taki krok, pobierając przy tym małą prowizję, to bym się skusił. W Wuprze i tak jestem już zarejestrowany, bo wolałem kupować produkty z gwarancją, że mi ruszą pod Linuksem i z pomocą techniczną.

Na świetny pomysł w tym zakresie wpadło The Pirate Bay – stworzenie trackera, który do korzystania wymagałby miesięcznej opłaty pieniężnej. Na licencje OpenSource, jak znalazł. Nasze pieniądze miałyby być rozdysponowywane po równo do każdego artysty/autora/wrzucającego, którego plik pobierzemy. Eliminuje to problem wypuszczania jakiejś licencji po niższych cenach(redystrybucja), pozwala by każdy mógł z tego korzystać, a najbogatsi mieliby w tym spory interes(np. możliwość umówienia się na spotkania z autorem, by go skrytykować, lub napisanie krytyki w komentarzu pod spodem – w końcu on dał najwięcej pieniędzy za możliwość skorzystania z dzieła, więc on będzie decydować o przyszłych dziełach artysty/autora). Problem był taki, że chyba znowu wymagali PayPala. Ja chciałem im wysłać prośbę o zezwolenie na uczestnictwo w beta testach, jednak nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Najgorszą formą dla mnie jest preinstalacja systemu operacyjnego+oprogramowania. Przedewszystkim, to nie możemy być tacy źli, by pytać się sprzedawcy, ile za to dostanie pieniędzy autor danego programu. Logiczne chyba jest, że przy współczesnej mentalności raczej nic – poza przypadkiem, kiedy oprogramowanie OS będzie mieć spory udział na pulpitach. W dodatku, to sam na pewno bym taki zestaw oprogramowania wyrzucił z dysku i zainstalował wszystko po swojemu, bo musi to spełniać moje wymagania.

„Gdyby taki programista, zamiast biegać codziennie do roboty, mógł pracować nad tym co lubi, nie musząc się martwić o to czy będzie miał za co popłacić rachunki, jakość (i szybkość) tego co tworzy gwałtownie poszybowałaby do góry. Dlaczego? Bo byłby zmotywowany. Tworząc oprogramowanie, myślałby o tym, że robi coś ważnego i robi to co chce. Co może być bardziej zachęcającego do pracy?”

Tutaj się trochę mylisz. Gdyby taki programista miał płacone, to na pewno nie za to, co lubi. Doszłoby dodatkowo to wielu komplikacji/patologii. Po pierwsze, to opłacanie programistow OpenSource skończyłoby się tworzeniem mniej czytelnego kodu, bo trzeba to zrobić możliwie najszybciej, a to w końcu ja mam płacone, a nie jakiś wolontariusz, ja jestem tego autorem, więc mi się więcej należy. W efekcie doszłoby do mniejszej liczby zgłoszonych błędów, bo kod byłby nieczytelny. No dobra – ilość zgłaszanych błędów pozostałaby na niezmienionym poziomie, ale trudniej byłoby je usunąć, gdyż kod rozumie tylko autor. Powracają jednak do płacenia za to, co się lubi. To do niczego nie prowadzi, bo każdy w końcu się wypali. Pracując non stop nad tym, co się lubi, to w końcu z takiej pracy zrezygnujesz, będziesz nadal żądać pieniędzy, ale coraz mniej dawać w zamian.

Dlatego obecny model finansowania OpenSource(np. przez boundle) jest lepszy. Ty chcesz, by coś zaimplementowano, ty płacisz za gotową i w pełni sprawną implementację. Programista ma coś nad sobą i ma noż na gardle – nie zrealizuje czegoś, to nie dostaie piniędzy i straci swój czas. Taka forma finansowania jest lepsza od finansowania oprogramowania zamkniętoźródłowego, gdzie końcowy konsument nie ma nic do powiedzenia i kupuje licencję na kota w worku, a ta licencja w zasadzie coraz bardziej zaczyna przypominać koda w worku. W modelu OpenSource płacisz za coś, co żadasz, a nie za coś, co już ktoś zrealizował. To jest prawdziwie wspierający innowacyję i przejazny dla konsumenta model. Spójrz na Haiku, które się rozwija dzięki boundle. BeOS istniał jeszcze przez długi czas po upadku Be Inc. Corporation, mimo iż był nie rozwijany. To wszystko właśnie dzięki boundle. Jedynie programiści Linuksa nie potrafią się na to nastawić, co szkodzi, gdyż wielu programistów OpenSource przez to uważa, że właśnie ich model jest najlepszy. Nie wspominając o tym, że właśnie wielu ma wmówioną przez media inny obraz rozwoju Linuksa i uważa, że w większości Linuksa rozwijają amatorzy, pasjonaci, wolontariusze.

Innym modelem jest wykupywanie zamkniętoźródłowych programów. Tak narodził się Blender, wiele gier, m.in Quake zostało oddane społeczności Linuksa, bo dzięki nim twórca mógł odpowiednio dużo zarobić. Należy tutaj doliczył Penumbre, Aquaria, Gish, itd. Ryzom też został właśnie wykupiony.

@Matthew : Co to definicji OpenSource, to masz rację. Jednak co do fooaudio, to nie widzisz, że twoja logika nie trzyma się kupy? Powinieneś napiać pod koniec: więc autorzy, uknujmy okrutny plan pobierannia opłat za nasze prace. Zachęcanie ludzi do płacenia, gdy autor nie che, to jest coś złego.

Witam. Parę przemyśleń po tym, co tu przeczytałem:
– co do tzw wolnych datków za program → wg mnie jest to lepszy pomysł niż ten zaproponowany w artykule. Dlaczego? Jeśli pobiorę program i dojdę do wniosku że mi się podoba, wpłacam na konto twórcy określoną przeze mnie kwotę.
– odnośnie Open Source → mam nadzieję drogi Autorze, że znasz jego historię i ideologię. Jednak wnioskuję po przeczytaniu Twojego artykułu mam pewne wątpliwości.

Pozdrawiam.

Mała poprawka odnośnie sensu ostatniego zdania (pisałem na szybko): Jednak po przeczytaniu Twojego artykułu mam pewne wątpliwości.

Pozdrawiam :)

@Sławek: Z Twojego punktu widzenia, co wolisz, żeby programista jakiegoś projektu robił go hobbystycznie po godzinach czy miał za to płacone (a nadal był wolnym oprogramowaniem) za to co robi, mógł się z tego płacenia utrzymać i skupił się tylko nad swoim projektem?

@tgi: akurat ja znam dobrze ideologię OS, a konkretnie jej brak. Open source != free software. Za open source stoją wnioski praktyczne, dlaczego oprogramowanie powinno mieć otwarte źródła (sam fakt, wprowadzenia tego terminu, żeby otwarty kod nie kojarzył się z darmowym kodem). Dajemy otwarty kod, bo tak się łatwiej/lepiej rozwija oprogramowanie.

Myślę, że autor jednak powinien przejść na zamknięty kod. Dlaczego?
Przypuśćmy, że każesz sobie zapłacić za produkt X, ok zrobi to kilka osób. Zaraz znajdzie się kilku ludzi, którzy napiszą program Y, który będzie zgodny w kodzie w 100% tylko inną będzie miał nazwę.I co?
Myślę, że trzeba czerpać dużo z modelu choćby podobnego do tego jaki oferuje firma Red Hat. Robią bardzo dobre oprogramowanie i sprzedają pomoc techniczną. Zarabiają ?
Trzeba zrobić naprawdę dobry soft i żądać za niego opłaty.
Jak życie pokazuje dobry soft w różnym modelu potrafi się obronić.
APEL!!!!!
Ja lubię czytać ksiązki, czy znajdzie się ktoś kto mi za to zapłaci? Nie chce mi się chodzić do pracy.
Jeżeli nie możesz zrobić wartośćiowego softu to może pomyśl o np dobrym blogu, który przyciągnie gapiów ale to chyba musisz o windowsie pisać jest ich zdecydowanie więcej.

@hello_world: to jak tak bardzo lubisz czytać, to przeczytaj jeszcze raz ten wpis i zrozum o co w nim chodzi.

Już był jeden który podobnie twierdził: link

@piorekf: podobnych do Ciebie, tępych łych, które nie potrafią czytać, też było wielu (i o zgrozo nadal są).

@Matthew:
Dzięki za dobre słowo i cieszę się, że nie jestem osamotniony. W kupie zawsze raźniej. :)
Ale skoro nazbierało się nas już tak wielu, że zbiera Ci się na inwektywy, to może warto się zastanowić dlaczego jest nas taka kupa. Być może np. niejasno wyrażasz swoje myśli? Poproś może czasem kogoś (najlepiej jak najbardziej niezwiązanego z tematem) o przeczytanie i recęzję zanim umieścisz tekst.
I przepraszam skoro poczułeś się tak urażony moim poprzednim komentarzem. :)

@piorekf: jakoś wszyscy którym daję tekst do przeczytania przed publikacją, nie mają tego problemu. Czytanie ze zrozumieniem? Bo jakoś nie potrafię znaleźć wspólnej płaszczyzny między tym co napisałem a tym co napisał Gates w swoim liście (może poza słowem „pieniądz” ale występuje on w dwóch różnych kontekstach i na dwóch różnych płaszczyznach).

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting