Grrrrrr… jak ja nienawidzę Linuksa

Matthew @ 2010-07-06 — Kategorie: KDE, Linux, Techblog

Prawdą jest, że jak jedna rzecz przestanie działać, to zaczynają sypać się wszystkie inne. A przynajmniej zaczyna się dostrzegać niedoskonałości wszystkich innych. Ostatnio narzekałem na (K)Ubuntu, które nie bardzo chciało współpracować z moim zestawem klawiatura + mysz, czyli Logitech MX 5500. Teraz to samo stało się z moim Debianem. Problem leży po dwóch stronach. Zestawu, który faktycznie komunikuje się po Bluetooth (więc teoretycznie powinno być możliwe podpięcie go pod komputer z obsługą Bluetooth, ale że innego nie mam, to tego nie sprawdzę) oraz Linuksa (zawsze żałuję że nie zapisuję na kartce aktualizacji które zrobiłem, bo wtedy bym wiedział dlaczego wszystko się zepsuło, chociaż jako winowajcę upatruję udeva bo on był najważniejszym aktualizowanym komponentem… ew. jakieś binarki do obsługi USB. Wie może ktoś jak przywrócić poprzedni stan rzeczy? Żeby powiedzieć systemowi że nie ma pakować nic z Bluetootha a używać HIDa?), który jest nadgorliwy i zamiast pozwolić dalej odbiornikowi tłumaczyć Bluetooth na HID (co podobno robi mizernie, ale jedna ważna rzecz: działa i nie sprawia mi zbytnich problemów), to zaczął wykrywać odbiornik jako hub Bluetooth, przez co zmarnowałem kilka godzin na poszukiwanie klawiatury którą by się dało podpiąć na czas instalacji BlueZ, konfigurowanie podłączenia i zmuszanie wszystkiego żeby jako tako działało.

Dzięki temu muszę czekać, przy starcie systemu na uruchomienie BlueZ, dodatkowo czekać aż klawiatura zostanie podpięta i będę mógł wpisać hasło oraz zanim mysz zostanie zauważona co też trwa. Jednym słowem, jedyne co mi z tego przyszło to strata czasu, cykli procesora, pamięci, nerwów na coś czego w rzeczywistości i tak nie potrzebuję. W zamian dostałem możliwość wysyłania plików z/do komórki, bo po którejś aktualizacji kernela, system stwierdził, że jest dla niego za trudne podmontowanie i przeglądanie karty pamięci w komórce (poprzez kabel USB), zjadając wszystkie wolne cykle procesora. Małe to pocieszenie, bo bezpośredniego dostępu do karty i tak nie mam, co sprowadzi się po prostu do przechodzenia na Windowsa i kopiowanie, czego potrzebuję, z tego systemu.

Ale jak już się rozpędziłem w marudzeniu to przy okazji przypomniało mi się, że coraz więcej rzeczy nie działa tak jak chcę. Niestety, coraz bardziej Linux upodabnia się do Visty, pakując mi rzeczy, które w ogóle nie są mi potrzebne, przez co startuje dłużej, działa wolniej, zajmuje więcej pamięci. Najlepszym przykładem, poza długą listą daemonów, które rzekomo potrzebuję, jest KDE. A szczególnie KDE w Debianie. Zależności do Akonadi, który ma zależności do MySQL, które (ze względu na wykorzystywaną funkcjonalność) zupełnie nie są mi potrzebne. Do IM mam Psi, do poczty webmaila, po co mi trzymanie kontaktów na osobnej usłudze w systemie? To samo trzymanie haseł. KDE ma durną tendencję do pakowania w system większej części, żeby aplikacje mogły być mniejsze. Tylko nikt nie pomyślał o tym, że ja mogę nie korzystać z tych aplikacji. A Debian pogłębia to jeszcze bardziej. Tylko w stronę Gnome/GTK. Czemu mam instalować i zabierać wolną pamięć tylko dlatego, że opiekun paczki… powiedziałbym, że miał gorszy dzień, ale wtedy by wyszło, że całe życie ma zwalone. Może się mści na użytkownikach?

Zaczynam się zastanawiać czy nie rzucić Debiana, albo Linuksa w ogóle. Przejść na PLD albo coś gentoo podobnego. A może w ogóle LFS? Stworzyć distro dla deweloperów w którym nie byłoby nic na siłę i samemu by się dobierało to co najbardziej jest potrzebne. Może wyrzucić Linuksa i wykorzystywać Windowsa? Tylko ten z kolei ma problemy z usability i (power)user friendly. Ale działa. I patrząc po 7, działa całkiem sprawnie.

Komentarze:

Czemu mam instalować wybrakowany pakiet tylko dlatego, że opiekun paczki… powiedziałbym, że miał gorszy dzień, ale wtedy by wyszło, że całe życie ma zwalone. Może się mści na użytkownikach? A jeśli chciałbym użyć Akonadi, to mam kompilować wszystko samodzielnie?

Debian to dystrybucja binarna, ma wielu, różnych użytkowników. Kiedy Akonadi jest wkompilowane (więc zależności muszą być w paczkach) to tacy jak Ty narzekają. Jeśli by nie było Akonadi, ludzie by też narzekali (to jednak była jedna z głównych reklamowanych nowości w KDE4). Nie ma co narzekać, kompromis musi być, a jeśli aż tak Ci to przeszkadza, to właśnie Gentoo i LFS stoją otworem ;)

@dos: w PLD jakoś jedynie wymagane jest akonadi-core, w Debianie jest całe akonadi + core od MySQL. Jednak PLD nadal daje możliwość używania akonadi. Nie da się? Da. Nadal jest problem co zrobić z akonadi-core, ale myślę, że to już trzeba by wysłać deweloperów KDE na kurs projektowania systemów i wbić w te ich puste głowy, że tak się nie robi.

Na gentoo i LFS jestem chyba za leniwy. Co nadal nie zmienia faktu, że problem nie leży po mojej stronie tylko po stronie tego jak jest projektowany i wytwarzany soft.

Czy KDE nie jest projektowane jako całość (tj. środowisko do wszystkiego)? Dla mnie Akonadi jest niezłym rozwiązaniem (o ile ktoś używa Kontacta), oszczędność miejsca i pamięci. Fakt, wkurzało mnie na początku (jakimiś błędami rzucało, też martwiłem się o pamięć i inne nawyki z KDE3), ale od 4.4 wszystko ładnie działa, a i RAMu nie wcina to wszystko za dużo. Jak nie odpalasz Kontacta to Akonadi nie powinno startować :)

@XyZ: jest jako całość, ale bez przesadyzmu. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Pakowanie wszystkiego w KDE, żeby aplikacje były trochę mniejsze jest przykładem złego zaprojektowania. OK, mogą być usługi „wspomagające” jak akonadi, ale niech to będzie opcja. A najlepiej opcja która ma do wyboru kilka opcji. Jak już mam trzymać to to wolę, żeby chodził na postgresie, którego wykorzystuję częściej niż mysql.

Zainstaluj sobie arch’a, dobry godny i zajebiaszczy. Do tego windows 7 przy nim to powolna kobyła, chociaż mam Gnome z compizem i wszystkimi bajerami. Do tego całe środowisko developerskie do qt, pythona i jeszcze pierdyliard innych rzeczy. Po prostu to działa i uruchamia się ~20 sekund. :>
Debian jest dobry na serwery, na Desktop to za duża kobyła. :)

@esio: który to Arch wykłada się przy każdej aktualizacji? Z resztą nie wezmę distra którego szef mówi że nie będą wspierać sterowników (fglrx’ów) dlatego że wg. nich ATi za mało się o nie troszczy, więc nie będzie paczek do nich w repo. Litości, on robi distro dla ludzi czy dla zaspokojenia swojego ego?

@Matthew:
SOA#1. :P
W Archu w przeciwieństwie do Debiana o dużo rzeczy musisz zadbać sam. U mnie działa od listopada bez żadnego zgrzytu. Mam akcelerację i wszystkie bajerki, fakt kiedyś wywalił się po aktualizacji, ale nie tak bardzo, że nie byłem w stanie sam tego naprawić. Coś za coś, albo masz przestarzałe paczki, wolno działający system ale za to stabilny do bólu albo szybki ale nie do końca przetestowany* system.

* Chodzi o to, że w Debianie testują cały system po zainstalowaniu paczki pod kontem współpracy z całością, innym softem itp. W Archu paczka „stable” oznacza „Autorzy twierdza, że stable, kompiluje się itp., ale nie oznacza to, że działa z całym systemem wporządku.” Np. Programiści cupsa zj… obsługę mojej drukarki w nowszej wersji, w debianie paczkę zatrzymali, a Archu wrzucili, bo developer akurat miał inną, zaktualizował, działa to wrzucił do repo. W Debianie jest to dokładniej testowane. Dlatego powrót do wcześniejszej wersji i działało, zaktualizowałem jak wrzucili łatkę.

@esio: stare paczki w debianie to mit (jak się używa testing/unstable), co najwyżej potrafią pominąć wydanie które się różni o 0.0.1 (jak w przypadku KDE). Ja też mam akcelerację (przez otwarte stery do Radeonów), ale wyjątkowo zniechęca mnie polityka Archa że strzela ktoś focha. A czy Arch jest specjalnie szybszy? Nie sądzę.

Ja jestem za leniwy, żeby się bawić w własne składanie distra. Jeżeli będzie mi się chciało to robić to pewnie i tak postawię na PLD.

Pingback: HowTo: Poprawne podpinanie Logitech MX 5500 i diNovo Media w udev - Matthew::blog

To jak używasz unstable to się nie dziw, że Ci się coś wyłoży. Z doświadczenia wiem, że Arch jest stabilniejszy niż Debian testing. Co do ATI to się nie wypowiem bo mam NVidię, ale u mnie wszystko działa, łącznie z akceleracją. Co do starych paczek też chodziło mi o stable.

@esio: rzadko która dystrybucja jest stabilniejsza niż testing Debiana (a Arch na pewno nie jest, bo miałem zainstalowanego Archa i miałem przeboje z nim i zrezygnowałem). Poza tym co znaczy stabilniejsza? I nie wyłożył się przez unstable debiana tylko dlatego, że jakaś sierota z udeva nie potrafi dobrze rulesów napisać. Za poprawne działanie (i stabilność) aplikacji odpowiada deweloper danej aplikacji, nie ludzie od distra. Oni mają to tylko poskładać, dorzucając ew. własne patche i narzędzia. Z resztą już działa, więc sprawa zamknięta. :)

To dlatego napisałem SOA#1. :)
Ja używam Archa gdzieś od 3 lat, Debiana od wersji Potato, z tego co pamiętam to 2.2 i z Archem miałem tylko dwa poważniejsze przeboje z debianem unstable chyba też podobnie, nie pamiętam, jednak dla szybkości mogę zrezygnować z większej stabilności, chociaż obsługę mojej drukarki zwalili zarówno w archu jak i sidzie. :) Teraz używam Archa „stable” i sobie bardzo chwalę i polecam. PLD zainstalowałem „na chwilę” jak był do chipa dołączony, czyli baaardzo dawno, wiec nie wiem jak jest teraz. Znajomy używał na routerze i chwalił

esio@ Do cups w PLD dodalem latke ze dziala teraz z obiema implementacjami dostepu do usb ;D
czyli ze starym configiem tez :)

Jeszcze mala poprawka, wymagany jest pakiet akonadi-libs a nie akonadi-core ;)
Od jakiegos czasu PLD jest dystrybucja ciagla rozwijana w 2ch galeziach Th i Ti(podobno troszke stabliniejsza)

Widziałem, Twój temat na forum KDE. Podobny temat wraca tam co jakiś czas. Zawsze kończy się podobnie, albo prośbą o zgłoszenie błędu (co można przetłumaczyć na, „ok, ale my mamy wizję, a Ty się po prostu nie znasz… akonadi z mysql jest idealnym narzędziem do zegarka z kalendarzem”) albo powiedzenie wprost, piszącemu, że się nie zna, a ich programy mają „potencjał”. Ciebie potraktowali łagodnie.
Szkoda, że jeszcze nikt nie zrobił na serio DE z czystego Qt, ala Xfce/Lxde. Chętnie bym nawet wspomógł finansowo taki projekt. Może kiedyś ludzie nie wytrzymają „wagi” KDE4 i coś fajnego powstanie.

Dystrybucje w stylu Ubuntu tworzone są dla niedoświadczonych użytkowników przez niedoświadczonych developerów. Największą wadą debiana są jego twórcy – wystarczy spojrzeć na dziwaczne pomysły związane z zawartością paczek. Jeśli szukasz systemu bez przemądrzałych developerów, którzy zawsze wiedzą jak coś ma działać i nie liczą się z potrzebami innych użytkowników polecam Slacka, albo jego modyfikacje. Nie wchodzą w drogę, w przeciwieństwie do debianoidów. Osobiście polecam frugalware, za miłą społeczność, pacmana(proste tworzenie pakietów itp.) i brak magii pod maską.
Od dość dawna można zauważyć powolne psucie się dystrybucji gnu/linux. Chyba wynika to ze zmiany profilu użytkownika – pojawia się coraz więcej dzieci ubuntu, które wymuszają zmianę podejścia do użytkownika. Porównaj tylko fora poświęcone ubuntu/debianowi z forami innych dystrybucji. Sam zastanawiałem się nad przesiadką na jakieś BSD. Ale trafiłem na frugalware. Vim, fluxbox, forefox, czasem oo i szafa gra. Jeśli coś nie działa, to developerzy zawsze znajdą czas albo na naprawienie problemu albo wyjaśnienie czemu jest tak jak jest. Jeśli się z nimi nie zgodzę – przekompilowanie paczki zgodnie z własnym życzeniem nie jest żadną filozofią.

@iria: jak tak o tym wspomniałeś to coś mi się przypomniało… ale to wieczorem i poświęcę na to osobny wpis.
Co do traktowania łagodnie… to chyba ten mój urok osobisty, bo sam jestem strasznym pieniaczem i awanturnikiem, ale jakoś jeszcze nigdy na tym nie ucierpiałem. ;)

@makak: Właśnie problem ze mną jest taki, że distro które potrzebuję nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie (chyba że sam je stworzę). Jednocześnie chcę w miarę prostej instalacji, że postawię kwiatek na enter i jest, z drugiej chcę dostępności świeżych paczek, łatwości konfiguracji (niespecjalnie lubię grzebać w konfiguracjach np. init.d, ale takie Xy czy postawienie ftp z kontami trzymanymi w bazie sql, czy serwera http mnie nie przeraża).
Dla mnie ma to działać szybko (i nie chodzi tyle o wyciskanie kolejnych optymalizacji, ale niepakowanie tego czego faktycznie nie potrzebuję), sprawnie, nie stwarzać problemów.

Muszę sobie postawić jakąś maszynę wirtualną i przetestować dystrybucje. Mam o tyle komfort fizyczny, że o ile na laptopie prawdopodobnie zostanie Debian (bo tam nie potrzebuję go jako maszyny do deweloperki, tam ma wszystko działać, nawet z bajerami) o tyle na stacjonarnym mogę grzebać, a dzięki wsparciu otwartych sterowników do Radeona nie jestem zależny od zewnętrznego ich dostawcy, więc raczej (chociaż jak historia klawiatury pokazuje to „raczej” jest dość względne) się nic nie zepsuje.

@Matthew: mam podobne oczekiwania i frugal mnie zadowala. Wydaje mi się, że są dwa podejścia do tworzenia dystrybucji: debian – twórcy są zaje***(w ich mniemaniu) a użytkownik to lamer, nie zna się i pewnie coś popsuje. Z drugiej strony slack – luz blues, użyszkodnik robi co chce, developer ma to w nosie – ja wolę to drugie. Pobaw się z kilkoma różnymi dystrybucjami nie patrząc na miejsce w rankingu distrowatch, w końcu znajdziesz coś co ci odpowiada. Aha, na twoim miejscu nie przejmowałbym się aż tak bardzo świeżymi paczkami: poprawki bezpieczeństwa i tyle. Jeśli coś działa to po co poprawiać?;) Powodzenia i miłej zabawy!

Pingback: QDE – Cute Desktop Environment - Matthew::blog

Czesto problemy po aktualizacji powoduje nadpisanie plikow w /etc. W gentoo sa specyficzne procedury ich aktualizacji: pliki domyslnie pozostaja stare, a My mozemy je zmienic, zamienic lub nadpisac przy uzyciu programu etc-update. Szczerze mowiac gentoo jest chyba najmniej problematyczna dystrybucja jakiej uzywalem. Jezeli ktos jest niecierpliwy to do kompilacji moze uzyc distcc i jednoczesnie kompilowac na wszystkich maszynach, ktore ma pod reka. Mozna oczyw. kompilowac krzyzowo(„skrosnie”) pod warunkiem zbudowania odpowiedniego „toolchain-a”. Jezeli ktos jest zainteresowany to potrzebne informacje moze znalezc w dokumentacji.

Też nienawidzę tego systemu!!!

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting