Po ostatnim magicznym zniknięciu danych z dysku laptopa (i przy okazji straceniu 2 ważnych projektów na uczelnię) trzeba było pomyśleć o jakimś miejscu na backup. W moje łapki trafił zewnętrzny dysk Seagate Expansion o pojemności 1TB. Pokrótce opiszę ten produkt, może ktoś będzie się zastanawiał nad jego kupnem. Jest on zapakowany w proste kartonowe pudełko z nierzucającą się w oczy grafiką. Sam dysk wygląda tak:

W środku obudowy (o wymiarach 40 na 126 na 207 mm) siedzi 1TB dysk firmy Seagate. Obudowa z wierzchu i przodu jest jednym kawałkiem połyskującego plastiku, przez co mogą na niej zostawać odciski palców. Jednak całość prezentuje się bardzo schludnie, jak również nie rzuca się przesadnie w oczy. Sam dysk jest wyposażony w wewnętrzne złącze SATA II i kręci się z prędkością 7200 obrotów na minutę. Całość waży niewiele ponad kilogram. Z komputerem łączy się poprzez USB w wersji 2. Z tyłu obudowy znajduje się właśnie złącze mini USB oraz zasilające. Oczywiście w wraz z dyskiem dostajemy odpowiednie kable i zasilacz, który ma wymienne końcówki do gniazdek elektrycznych, dzięki czemu nie będzie problemu z podłączeniem dysku w jakiś egzotycznych miejscach. Kabel USB ma około 1m długości, zaś zasilający jest dłuższy i ma 2m.
Trochę o kulturze pracy. Dysk nie jest słyszalny. Chociaż, jeżeli położymy rękę na obudowie, da się odczuć wibracje podczas jego pracy. Również nie grzeje się. W spoczynku ma 32 stopnie, zaś podczas pracy wzrasta to do 34 stopni. Gdy wyłączymy komputer dysk przechodzi w stan spoczynku o czym informuje nas zgaszona dioda, która znajduje się na prawo od loga firmy. Jeżeli dysk jest w stanie gotowości, dioda świeci się przez cały czas, zaś podczas pracy gaśnie i zapala się z częstotliwością ok. pół sekundy. Trochę dziwne, tym bardziej, że takie mryganie może się kojarzyć z awarią dysku. Aby nie marnować energii, gdy nie korzystamy z dysku, a jest on podłączony, przechodzi w stan uśpienia o czym dowiadujemy się dzięki diodzie, która bardzo powoli pulsuje. Mimo że sam dysk jest bardzo cichy to podczas wybudzania czy włączania potrafi zatrzeszczeć. Jednak nie dzieje się z nim nic strasznego. Jeżeli panowie z Seagate będą robili kolejne obudowy do dysków zewnętrznych powinni pomyśleć nad zmianą koloru diody informującej o stanie urządzenia. Zielono-żółta niezbyt pasuje do czarnej, połyskującej obudowy.
Skoro mamy do czynienia z dyskiem, powinniśmy także przyjrzeć się jego wydajności. Chociaż nie ma tutaj zbyt dużo do powiedzenia ze względu na dość duże ograniczenia USB. Testy syntetyczne zostały przeprowadzone przy pomocy programu HDTune:

Testy z kopiowaniem plików (przeprowadzone na Linuksie) wydają się potwierdzać wyniki uzyskane przez HDTune. Tym bardziej jestem zadowolony z wyniku, gdyż świadczy to o dojrzałości obsługi NTFSa (gdyż taki FS jest na dysku) na Linuksie. Pojedynczy plik 9.2 GB został grany na dysk w 5 minut i 7 sekund (30.6 MB/s) zaś odczytany z niego w czasie 5 minut i 16 sekund (29.8 MB/s). Zaś mniejsze pliki audio o różnej wielkości, o łącznej objętości 6.2 GB, zostały zapisane w czasie 4 minut i 55 sekund (21.5 MB/s) a odczytane w 3 minuty i 49 sekund (27.7 MB/s). Trudno było się spodziewać innych wyników, gdyż USB za bardzo ogranicza rzeczywistą wydajność dysku.
Plusy:
- cicha praca
- wydajność nie odchodzi od normy
- elegancki wygląd
Minusy:
- trzeszczenie przy zaczynaniu pracy




polski
to jest to, co w biedronce teraz sprzedają?:>
@airborn: Tak. ;D
Dysk nieźle wygląda, dobrze i w miarę szybko pracuje, więc to chyba jest niezła opcja…. A biedronka blisko
Hmm… w Biedronce? Jakiś link, zdjęcie „gazetki”? <:
@szarpaj: chyba już po. Musiałbyś się przejść do biedronki, może jeszcze mają.
@Matthew
Cenę chociaż mieli atrakcyjną?
@szarpaj: nie jestem pewien jaką, ale było coś koło 250 zł, co jest przynajmniej 100 zł taniej, w stosunku do najtańszego zewnętrznego dysku 3.5 cala 1TB, jaki znalazłem na gral.pl