Kocham Microsoft…

Matthew @ 2010-06-10 — Kategorie: IT, Open Source, Techblog

… i inne firmy tworzące własnościowy, zamknięty software.

Jestem zwolennikiem Open Source. Ale już nie Free Software. Prawdę mówiąc nawet jestem przeciwnikiem Free Software (i kilku innych rzeczy czy ruchów z tym związanych). Nie uważam, żeby zamknięty software, muzyka, filmy, książki czy cokolwiek innego było złe. Ludzie którzy to stworzyli chcieli żeby w taki sposób były rozpowszechniane i całkowicie szanuję ich decyzję. Tak samo jak szanuję inne wyznania religijne czy niewierzących. Dlaczego mam mówić komuś, że źle robi, że ma zamknięty soft bo wolny jest lepszy i tak mówi jedna czy druga osoba? To jak narzucanie komuś własnej religii bo mój bóg twierdzi, że jest fajniejsza.

Powodem wyboru otwartego oprogramowania powinny być potrzeby pragmatyczne i jakościowe, a nie religijne. Wybierzmy oprogramowanie lepsze, a nie wolne. I nie, nie mówmy, że wolność oprogramowania jest ważnym czynnikiem. Nie jest. Ważniejsza jest otwarta specyfikacja formatów danych. Tak, aby w przyszłości, bez większego problemu można było je przenosić z jednego softu na drugi. Chociaż jak pokazuje przeszłość, nawet otwarte, poddane standaryzacji, formaty mogą sprawiać problemy. To czy samo oprogramowanie jest już wolne… ma znaczenie tylko dla ludzi którzy potrafią (i lubią) programować. Kowalski i tak sobie błędu w programie nie poprawi. Wręcz się zirytuje i znajdzie zamiennik (albo i nie).

Czy to znaczy, że zamknięte oprogramowanie jest lepszej jakości? Nie. Ale też wolne oprogramowanie nie gwarantuje wysokiego poziomu, zarówno projektu jak i kodu. Znam tylko trzy kawałki otwartego softu (które było otwarte od początku), które jest na tyle dobre, że mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest lepsze od swoich zamkniętych zamienników. Kernel Linuksa, otwarte sterowniki do grafik ATi pod Linuksem (o to akurat nie trudno, szczególnie jak się nie gra na Linuksie) oraz Psi. Resztę uważam za, delikatnie mówiąc, beznadziejną. I gdyby nie to, że nie mam na co je zamienić (paradoks?) to już dawno bym się go pozbył. Dlaczego go jednak używam? Kernel Linuksa (i podejście do systemu, jako narzędzia, a nie opiekunki) sprawia, że mimo wszystko lepiej używać którejś z dystrybucji Linuksa, niż Windowsa (z wiadomych powodów) czy Maca (z powodu polityki Apple).

O tym czy dane oprogramowania powinno istnieć, powinien decydować rynek. Co mi nawet po najwspanialszych ideach, które stoją za twórcami i ich działami, skoro się one do niczego nie nadają? Oprogramowanie ma mnie wspierać, a nie ładnie wyglądać (czy to wizualnie, czy ideowo). Jak powiedział Linus Torvalds: Robię Open Source, ponieważ uważam, że jest to jedyny, właściwy sposób na robienie software’u, ale jednocześnie używam najlepszych narzędzi do pracy. Cieszę się że mam Operę, Windows 7, kilka gier w które lubię pograć, IntelliJ IDEA 9 Personal (chociaż sam w Javie nie programuję za często… ok, obecnie w ogóle) i kilka innych rzeczy o których teraz nie pamiętam. I wcale nie chcę, aby stały się one otwartym oprogramowaniem. Mam nadzieję że nigdy to się nie stanie (chociaż Operze brakuje kilku rzeczy, ale myślę że mniej ucierpi na tym zostając zamknięta) Oczywiście, zawsze możemy dojść do momentu w którym w grę wchodzi marketing i pieniądze… wciskanie komuś produktu, którego nie potrzebuje lub który działa źle albo nie spełnia oczekiwań klienta. Jednak tutaj każdy musi sam sobie poradzić. Po to mamy możliwość myślenia i analizowania, żeby wybierać lepsze drogi.

Głośno robi się w temacie chmur. Zarówno zwolenników (oraz co ważne: firm oferujących takie usługi) jak i przeciwników. Jest to rozwiązanie niewątpliwie tańsze (dla klienta, który nie potrzebuje wydajnych maszyn do swojej działalności), ale również mniej bezpieczne i bardziej uzależniające niż monopol. Nawet jeżeli żaden dostawca chmury nie ma większości w rynku to i tak ciężko od niego uciec. Z drugiej strony, czy zaoszczędzone pieniądze nie są warte takich zmian, skoro i tak większość jest już wpakowana w inny monopol? A może chmury nie są tak niebezpieczne? A przynajmniej nie bardziej niż obecne rozwiązania, jak trzymanie poczty na zewnętrznym hostingu?

Wszystko zależy od naszych potrzeb. Pytanie czy potrafimy je określić oraz czy potrafimy dobrze wybrać produkt, który je zaspokoi? Mam nadzieję, że ludzie przestaną wybierać wolne oprogramowanie ze względu na wolność z której i tak nie korzystają. Jak również nie będą wybierać zamkniętego ze względu na marketing i markę. Oraz będą zmieniać dostawców oprogramowania, nie patrząc tylko na chłodną kalkulację cyferek ile przyniesie nam to zysku.

Komentarze:

Informatycy mają tą fantastyczną umiejętnośc wyrażania świata i wszystkich swoich poglądów poprzez porównanie ich do ściśle związanej z ich zainteresowaniami kwestii. Odnoszę wrażenie, że myśli swoje i słowa na wstępie kodują pod postacią jakiegoś języka programowania, a i schemat ich myślenia nierozerwalnie się z tym łączy.
„Szanuję muzułmanów tak, jak szanuję open source”. Urocze :)
pozdrawiam serdecznie.

To na pewno Ty napisałeś? Bo się zgadzam. :P (no, może poza sterownikami ATI… ;) )

Mówisz o fanatykach, a fanatyzm nigdy nie jest dobry. Dlatego też warto podchodzić do tego jak Torvalds: jeśli program open source jest lepszy – biorę go; jeśli nie – wybieram coś innego, może nawet zamkniętego. Tak naprawdę Open Source jest fantastyczny w jednej rzeczy: studiowaniu kodu. Jeżeli widzę jakiś ciekawy program, skrypt czy bibliotekę, które chcę przestudiować, to w przypadku otwartego kodu nie mam z tym problemu. I racja, wątpię abym dostosowywał do swoich potrzeb jakiś większy program, ale fajnie byłoby mieć taką opcję. Choć, oczywiście, mówie tak jako człowiek, który interesuje się programowaniem. „Reszcie” prawdopodobnie wisi czy to jest otwarte czy nie – ważne żeby działało. I chyba trochę mylisz pojęcia – wolne oprogramowanie to jednak nie open source (http://www.gnu.org/philosophy/open-source-misses-the-point.html). Open source gdzie można, closed source gdzie trzeba ;-).

Wreszcie jakiś rozsądny głos, który nie wmawia mi, że lepsze od AutoCad’a są jakieś darmowe odpowiedniki i to jeszcze pod linuksem…

Nie kocham Microsoftu, ale Visual Studio ma swoje zalety. :)

@Magda: pewnie dlatego, że informatyka jest narzędziem wokół której obraca się wiele sfer życia. I pewnie gdyby nie Open Source też by nie było takiego czegoś… jakoś tak.

@maupiszon: ja, we własnej osobie (a otwarte stery ATi, do tego czego ja je wykorzystuję (composite w KWin) są znacznie lepsze niż zamknięte).

@Marwy: wierz mi, tych fanatyków jest więcej niż Ci się zdaje. I nie, nie mylę.

@Y: patrząc po moich ostatnich przygodach z programowaniem komórek w C#/.NET… dłuuugo bym się musiał zastanawiać nad wyborem VS jako IDE do programowania.

IntelliJ IDEA jest już open source :)

A mnie interesuje, dlaczego Twoim zdaniem, otwarcie źródeł Opery mogłoby jej zaszkodzić? Masz tu na myśli krótkotrwałe obnażenie ewentualnych luk w programie czy może wpływ na kierunek i tempo rozwoju projektu przez osoby z zewnątrz?

@michuk: jest wersja Community, którą zrobili Open Source, ale która jest obcięta. Ja mam wersję Personal (dozwolony użytek komercyjny), która Open Source nie jest.

@Grzegorz: o tempo raczej bym się nie bał, bo nie sądzę, żeby Opera Software zrezygnowała z nadzorowania jej, raczej o kierunek. Fakt, że byłbym szczęśliwy gdyby zrobili lepszy czytnik feedów (niezintegrowany z Opera Mail i taki bardziej używalny), ale przyglądając się rozwojowi takich projektów jak Firefox, KDE czy dodatki do Qt (jak Phonon) myślę, że sposób rozwoju wielu projektów Open Source/Free Software jest jednym z gorszych. Problem można by rozwiązać poprzez istnienie małej grupy trzymającej władzę, która ma wizję i potrafi kontrolować to co się dzieje z projektem.

Muszę przyznać że wpis jak najbardziej zgodny z moimi poglądami. Sam również nie za bardzo lubię free software, choć zapewne bez niego open soruce by nie powstało.
Wg mnie siłą OS jest właśnie ta pragmatyczność i zdolność do współpracy (jak wiadomo wiele projektów lubi się przenikać rozwijając wspólnie potrzebne komponenty np. libgadu działające tak w Kadu jak i Pidginie). Nie natomiast jak free softwarowa gadka „niech ci co korzystają z niewolonego oprogramowania będą przeklęci i potępieni na wieki” ;)

Moim zdaniem takie poglądy to wygodnictwo. Powinno się stanąć jednej stronie: dobra albo zła, bo stojąc pośrodku wpada się w otchłań nicości… ;)

@gidgnulur: świat nie jest czarno-biały. To raz. Dwa: Pchanie i narzucanie ideologii (oraz fanatyzm) jest złe, więc staję po dobrej stronie. Poza tym, na swoim blogu, sam masz „Open Source” a nie „Free Software” więc się nie czepiaj. ;P

Ale ja jestem zwolennikiem zarówno Open Source jak i Free Software. ;)
Zamknięte oprogramowanie samo w sobie nie jest złe, ale jego prekursorzy ograniczają otwarte oprogramowanie, dlatego ja stoję po stronie dobra. ;)

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting