digigirlz czyli jak nie dopuszczać kobiet do IT

Matthew @ 2010-04-15 — Kategorie: IT, Spotkania

Jakiś czas temu w Gdańsku odbyło się spotkanie digigirlz mające na celu popularyzację komputerów oraz studiowania informatyki wśród młodych kobiet. Uprzedzając: nie byłem na tym. Wolałem ten dzień spędzić w towarzystwie tylko jednej, nietechnicznej damy. I nawet nie przeraża mnie fakt, że zwrot „zaawansowana technologia” jest synonimem dla wykorzystania (nie, nie ich tworzenia) komercyjnych (czyli takich które mają na celu wyciągnięcie kasy od klienta na rzecz producenta) produktów małego miękkiego i Symanteca (w końcu trochę kasy na to musieli wyłożyć). Przeraża mnie coś innego. Że z kobiet robi się idiotki.

Nie mam nic przeciwko takim konferencjom, spotkaniom czy innym zgrupowaniom wspierających konkretną społeczność czy grupę. Mamy różne grupy wyznaniowe, grupy użytkowników Ruby’ego, grupy użytkowników Javy, użytkowników Linuksa, grupę trzymającą władzę, różne grupy krwi, grupę do walki z przestępczością zorganizowaną, grupę fanatycznych wyznawców Abdula Wisimu Laha i .NETa, grupy wspierające mniejszości religijne, seksualne itp. I wszystko wygląda pięknie, każdy znajdzie coś dla siebie. Tylko nie rozumiem jednej rzeczy. Wszystkie te grupy, w swojej dziedzinie, prezentują jakiś przyzwoity poziom. Promują swoje rozwiązania, zachęcają innych do wstąpienia. Ale skupmy się na grupach kobiet w IT. Swoje grupy mają przedstawicielki płci pięknej np. w Fedorze i Debianie (a ich przedstawicielki są wysoko w hierarchii tych dystrybucji). A co prezentuje digigirlz?

Przeglądając tematy wystąpień w czasie digigirlz można na ciekawe kwiatki:

  • Bezpieczeństwo IT – czy warto zawracać sobie tym głowę?
  • Pokaz techniki Lego MindStorm
  • Programowanie dla każdego (i z uśmiechem!) – Small Basic
  • Mój program nie działa pod Windows 7…! Co robić?

Jedyne co mi przychodzi na myśl po przeczytaniu tego to jedno wielkie WTF?! Staram się to zestawić z tym, że należy pokazać IT jako przyjemne i przyjazne kobiecie miejsce kariery, ale nie mogę zrozumieć co wspólnego mają powyższe prelekcje z (poważną) karierą w IT. Jak można zadawać tak podstawowe pytanie czy warto sobie zawracać głowę bezpieczeństwem? Jeździć po pozostałych nawet mi się nie chce. Tego nie ratuje nawet fakt, że są one z bloku dla „uczennic szkół średnich, techników, gimnazjalistek”.

Nie rozumiem czemu digigirlz próbuje traktować kobiety jak nic nie umiejące, puste laseczki, którym trzeba pokazać jakieś marne świecidełka żeby pokazać, że mogą robić coś innego niż malować paznokcie. Jeżeli już jakaś dziewczyna zdecyduje się na przyjście na takie spotkanie, to raczej dlatego, że jakieś pojęcie o komputerach ma i to ją fascynuje. Czemu nie pokazać im trochę prawdziwej informatyki, zamiast zabawek dla przedszkolaków?

Komentarze:

Czy na podstawie tytułu można oceniać film? Może to spotkanie to wcale nie była komedia a film dokumentalny, który warto było
zobaczyć? A może ten nowy nieznany jeszcze reżyser zrobił kawał dobrej roboty i teraz sąsiadka-uczennica gimnazjum ma właśnie nowe
nowe hobby i zaczynając w kwietniu od Small Basic teraz buszuje po bardziej zaawansowanych programach? Czy wiesz, że na
podstawie badań w Polsce oceniono, że informatyka należy do ulubionych przedmiotów dziewcząt w szkole, jednak uczennice
nie decydują się na kontunuowanie edukacji na kierunkach informatycznych. Po zakończeniu szkoły średniej 91 procent dziewcząt
przejawia zainteresowanie technologiami, jednak tylko 43 procent z nich planuje kontynuować edukację w tym zakresie. Pytanie
dlaczego? Jak sam napisałeś większośćkobiet, które już pracują jako informatyczki są naprawdę w tym dobre i może właśnie
poprzez promowanie inicjatywy DigiGirlz więcej płci żeńskiej będzie próbował iść właśnie w tym kierunku.
Pozdrawiam,
XX

Ale tych dziewczynek nikt chyba nie zmuszał do udziału?
Z ogromnego wyboru konferencji organizowanych właśnie dla nich, wybrały tą, która podobała im się najbardziej. Autorowi blotki się nie podobało, więc nie poszedł.
Więc o co ten krzyk? Że jemu się nie spodobało? Czy, że inni skorzystali z wolnego wyboru i poszli?

@XX: Ładnie, pięknie, ale mylisz się co do reżysera i rodzaju filmu. Tym „nieznanym jeszcze reżyserem” są dwie wielkie firmy, których celem jest uzależnienie od siebie ludzi i zarabianiem na nich, nie zawsze czystymi metodami.
Pytanie, czemu należy do ulubionych? Ze względu na małe wymagania nauczycieli? Bo nauczyciele nie reprezentują odpowiedniego poziomu? Bo zajmują się pierdołami? To co jest w gimnazjum znacznie różni się od tego co spotyka się na studiach. Już nawet nie trzeba brać pod uwagę studiów. Klasy o profilu informatycznym w liceum. W mojej były 4 dziewczyny, z których, chyba żadna nie kontynuuje nauki na studiach informatycznych.
Co znaczy, przejawia zainteresowanie technologiami? Wykorzystanie komórek i komputera czy tworzenie tych technologii? Może wcale tak dużo kobiet nie interesuje rozwijanie tego?
Hmmm… i nie widzę tego, ale gdzie napisałem, że większość kobiet które już robią w IT jest dobre w tym? Prawdę mówiąc nie spotkałem zbyt wielu kobiet w IT, a już na pewno nie pokazały oszałamiającego poziomu.
Nie mam nic przeciwko samej idei, ale jej realizacja przez m$ budzi we mnie niesmak.

> Prawdę mówiąc nie spotkałem zbyt wielu kobiet w IT, a już na pewno nie pokazały oszałamiającego poziomu.
To wychyl nos poza swój rok na studiach… Myślę, że się zdziwisz. A tak naprawdę wystarczyłoby przyjść na obsmarowywaną przez Ciebie konferencję, żebyś zyskał trochę szersze widzenie świata. Podawano wiele przykładów kobiet w IT. W sporej części, naprawdę robiących (na mnie jako facecie żyjącym z tej branży) wrażenie.

> Nie mam nic przeciwko samej idei, ale jej realizacja przez m$ budzi we mnie niesmak.
Chyba trochę się rozpędzasz… Jakie dwie wielkie firmy? Jaki m$?? Jesteś studentem tej uczelni, dotarcie do informacji kto organizował konferencję i na jakich zasadach, wymaga niewiele wysiłku. Prościej narzekać niż sprawdzić?
Jeżeli jednak całość budzi aż taki niesmak, to odpowiedź jest prosta – zrób lepiej! Wystarczy poświęcić jeden dzień i trochę chęci.

@gt: przykładów? Skąd? Z rodzimego podwórka? A jak się ma liczba tych „przypadków” do analogicznych przypadków facetów którzy coś osiągnęli w IT? I to przypadków, którzy rzeczywiście coś wniosły, a nie kolejny, super, hiper komponent do donneta.

Sponsorami digigirlz są m$ i symantec. Prelekcje są o rozwiązaniach tych dwóch firm. Women in Technology jest grupą, która skupia kobiety „zakochane” w technologiach microsoftu. Mam nadzieję, że to rozwiązuje wszelkie wątpliwości o tym, kto za tą konferencją stoi.

A co do organizacji. Przygotowanie jednego dnia spotkania zajmuje jednak trochę więcej czasu i wysiłku niż Ci się wydaje. Patrz Freedom Day organizowany przez RINNG (tak się pechowo składa, że byłem prezesem RINNGu (RiNNG is not .NET group) i wiem jak ludzie harowali przy tym.

„Skąd? Z rodzimego podwórka?” – właśnie dlatego pisałem, żebyś wychylił nos. Zwykle się na tym nie traci.

Nagrania ze spotkań WiT są dostępne w sieci i nie odnoszę wrażenia zakochania w jakiejkolwiek technologii. Ale oczywiście może znasz kobiety z WiT lepiej.

A co do organizacji… w końcu rozumiem, dlaczego konferencja Ci się nie podoba. „byłem prezesem…” tylko sukcesów brakło, prawda…? więc jak ktoś inny coś osiągnie, to zamiast zabrać się do roboty, lepiej opluć.

*PLONK*

@gt: Ale ja nie muszę wychylać swojego nosa, żeby wiedzieć co się dzieje. Takie coś jak internet wystarcza. ;P Liczba kobiet pracujących w firmach jest mała. Część z nich prezentuje rozsądny poziom, reszta nie. Ile z ich osiągnęła coś więcej niż kolejny certyfikat m$? Czemu nie ma ich na prelekcjach na infoShare (tych technicznych?)

Nie widziałem nagrań, ale przejrzałem prezentacje polskiej WiT (których strona jest na serwerme ms-groups, który zbiera grupy, które lubią m$). Poza tematami niezwiązanych z IT reszta tyczy się technologii lub produktów m$.

Akurat przestałem być prezesem bo kadencja mi się skończyła, zacząłem pracę i postanowiłem dalej nie startować. Ale wiesz lepiej prawda?

Po autorze bloga widzę totalną nienawiść do nowości. Szkoda, że młodzi ludzie mają takie zamknięte nastawienie do świata. Pewnie, też głosował na Kaczynskiego…

@yyy: nie widzę co mają do siebie nienawiść do nowości (której nie przejawiam, jakbyś dokładnie czytał mojego bloga), zamknięte nastawienie do świata (kłeee?) oraz głosowanie na Kaczyńskiego (KKŁEEE?!). Na usta ciśnie mi się jeszcze jedno słowo, ale nie będę się zniżał do poziomu niektórych czytelników. :)

Co to znaczy „kkłeee?!” ? To jakieś nowe studenckie powiedzonko? Wydaje mi się, że takie wypowiedzi właśnie zaniżają poziom. Szkoda, że nie szanujesz swoich czytelników.

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting