Lut 05 2010
Debata "Nie pytajmy Premiera"
Z racji braku lepszego tytułu zasugerowałem się tym co napisał radmen. Jeszcze tylko czekam na wypociny Zala do kompletu. ;] Ale nie tyle o marudzenie nt. co zostało powiedziane podczas debaty. Wystarczy mi masochizm przy analizie dzisiejszego przesłuchania podczas komisji hazardowej Jarosława K. (dzięki za takich ludzi jak Bartosz Arłukowicz).
Ale wracając do debaty. Najbardziej mnie zniesmaczyło nie to o czym rozmawiano, ale kto rozmawiał. Nie potrafię zrozumieć dlaczego na tą debatę zostali zaproszeni ludzie, którzy tak na prawdę jedyne co mogą uzyskać, to pokazanie siebie. Na dobrą sprawę do debaty powinni być jedynie zaproszeni ludzie którzy są bezpośrednio związani ze sprawą. Jak prawnicy (żeby mówili od strony prawa... kto mi wytłumaczy czemu VaGla został zaproszony praktycznie w ostatniej chwili z puli internautów? A wniósł w tą debatę więcej niż pan, który dostaje orgazmu na widok mass mediów), przedstawiciele dostawców internetu (dlaczego rejestr jest niemożliwy do wprowadzenia), IT (a nawet jeżeli jest możliwy to jak banalnie go ominąć czyniąc go nieprzydatnym), może jeszcze ktoś od obrony praw człowieka (chociaż pani, która przemawiała na początku powaliła mnie twierdzeniem, że chodzi też o inne media niż internet... eee... telewizję? Może wprowadzą do rejestru Radio Maryja? Też hazard. Płacisz za zbawienie a na końcu i tak Ojcie... znaczy bank bierze wszystko). Ludzie przygotowani, kompetentni, znający się na rzeczy. Pan z fundacji Kidprotect.pl więcej włożył do sprawy, niż osoba, która powiedziała, że ma internet od 13 lat i jest bardzo zainteresowana sprawą (sam internet mam od... 5 lat? A czuję się bardziej kompetentny i byłbym w stanie zadać bardziej wartościowe pytania niż większość ludzi tam zebranych). Pierwszy raz w życiu poczułem się jak no-life tylko dlatego, że korzystam z internetu, w tak złym świetle przedstawili internautów zaproszeni blogerzy (swoją drogą od siedmiu boleści, lepiej już oglądać Jarosława K., szybciej ciśnienie się podnosi).
Żałuję, że tak mało padło konkretów, ważnych dla sprawy informacji, a dużo gadania o niczym (nie dziwię się, że Pan Premier nie jest przekonany argumentacją, też bym nie był, dodatkowo pierwszymi stronami, które bym umieścił w rejestrze to blogaski tych, nic nie mających konstruktywnego do powiedzenia, osób (pana od mediów pewnie z sali wynosili, bo nie wytrzymał ciśnienia z powodu kamer, które go filmowały).



05 Lut 2010, 22:22:43
Taak. Ciekawe dlaczego to facet z mediafunu dostał przywilej organizacji debaty, a nie np. Nowoczesna Polska. Ale wszyscy usłyszeliśmy, że jest hardkorem. To zobowiązuje. ;)
05 Lut 2010, 23:12:11
Maciek organizował pewnie dlatego, że to jego kancelaria zaprosiła, że sam organizuje spotkania, nie chce być adwokatem Maćka bo niby dlaczego ale ...
Jeśli ja nie piszę o Ubuntu, jeśli nie chwalę się tym ze organizuje spotkania społeczności Linuksa to jak mogę wymagać by ktoś powierzył mi np. organizację imprezy dla dzieciaków w gminie gdzie będzie pokazywany Linux. Maciek zwyczajnie jest widoczny z tym co robi, ocena merytoryczna czy bloga czy działań może być różna, ale niewątpliwie jest to ktoś kto nie boi się wyzwań. Przynajmniej taki pogląd wyrobiłem sobie będąc obserwatorem online jego działalności. Dzisiejsze spotkanie, też w jakiś sposób wykrystalizowało tych którzy mieli coś sensownego do powiedzenia.
Zresztą jeśli ktoś czuje się kompetentny w jakimś temacie nic nie stoi na przeszkodzie by napisać maila do premiera.
05 Lut 2010, 23:20:28
Myślę, że to Mediafun wyszło pierwsze z inicjatywą, bo taka była okoliczność. Zyski na pewno w takim przedsięwzięciu są większe od strat i oskarżeń o jakieś "spoufalanie się".
Ze swej strony uważam, że gdyby premier od razu wycofał niewygodny fragment (tak jak to się robiło przy innych okazjach), to oszczędził by wszystkim 2..3h zmarnowanego czasu. W moim przypadku to nawet kilka wieczorów.
05 Lut 2010, 23:42:42
A ja myślę, że jechanie po premierze robi się powoli trendy. Rozumiem, że niektórym się wydaje, że będąc szefem największej partii w sejmie oraz prezesem rady ministrów, trzeba znać myśli, czyny wszystkich swoich podwładnych, znać na pamięć i rozumieć każde słowo w każdej ustawie napisanej przynajmniej 2 rządy wstecz. Otóż... nie. Ja wiem, że wy byście tak chcieli, bo można by łatwo uwalić premiera (i tak znajdziecie sobie powód do tego po tym co zaraz przeczytacie), ale stańcie na jego miejscu. Gdyby tak miało być, to nie potrzebowalibyśmy rządu, a wystarczyłaby jedna osoba - król.
1. Premier nie może odpowiadać za poczynania dwóch osób (jakkolwiek winne by one nie były, chociaż... co lepsze? Ludzie którzy lobbują za czymś, czy ludzie z branży którzy piszą ustawę która ich dotyka?).
2. Premier nie pisze sam ustaw, od tego ma ludzi.
3. Premier nie zna się na informatyce, bo jakby się znał to rejestr nigdy by nie powstał, bo technicznie bardzo łatwo go obejść i jest nieskuteczny.
4. Ustawa jest pisana na szybko, bo jest problem który należy rozwiązać (chociaż czy to taki faktyczny problem? Problemem jest raczej jak pisać ustawy bez nacisków z zewnątrz a nie to, że rocznie wpływa do kasy państwa (i prywatnych przedsiębiorców) spora suma na ludziach którzy lubią zagrać).
@sprae: zmarnowałeś czas z swojej własnej woli. Cóż... skoro jesteś masochistą, to już Twoja sprawa, prawda?
@Piotr: nie jest problemem kto organizował, ale lista osób zaproszonych i ich przygotowanie. Chęć wybicia się również jest godna politowania: "[...] ale ja mam dzwonek" - dzwonkowy cieć.
05 Lut 2010, 23:58:22
Zmarnowałem czas bo zależało mi na pewnej sprawie w którą byłem w pewien sposób zaangażowany.
Obrażanie gości własnego bloga wiąże się bardziej z jednostką jaką mnie określiłeś niż angażowanie się i marnowanie czasu.
Jechanie po premierze zawsze staje się trendy, kiedy jego postanowienia zaczynają coraz bardziej odbiegać od tego, czego oczekuje od niego społeczeństwo. Ja popieram stanowisko Martina Lechowicza w którym głosi on, że każdy państwowy urzędnik jest zatrudnionym przez nas pracownikiem, a nie matroną. Pracownicy zwykle muszą się spowiadać przed swoimi pracodawcami szczególnie jeśli gdzieś powinie im się noga.
06 Lut 2010, 00:20:25
@sprae: Ja oczekuję konta z kwotą z 6 zerami... mam jechać po premierze bo nie chce mi ich dać?
Co do pracowników, jeden podał się do dymisji (cud, jeszcze lepiej niż miałby premier go zwalniać) a drugi jest zawieszony... oczekujesz jeszcze publicznego linczu i ukamienowania? Z tego co się orientuję to jeszcze sąd nie wydał żadnego wyroku w tej sprawie, więc w czym problem?
Obrażanie? Rozumiem, że to za nazwanie Ciebie masochistą... no cóż... widzisz, z wolnością słowa, o którą tak walczysz (bo te czarne paseczki to rozumiem, że sprzeciw cenzurze, więc Twoja mała walka o wolność), jest tak... mogę to robić, a Ty poza marudzeniem w komentarzach (tudzież inna forma wyrażenia swoich myśli) raczej niewiele. Nie przymuszam Ciebie przecież siłą do czytania tego co piszę. Ja mam wolność słowa, a Ty masz wolność nieczytania moich (marnej jakości) tekstów. Więc w czym problem?
@Zal: To albo zrób to bardzo szybko, albo poczekaj do rana, bo ja chyba zaraz w kimę pójdę i nie wiem czy warto czekać. ;] Sam chyba sobie napiszę długi e-mail do premiera z opisem tego co warto a to nie, a co lepiej zrobić. W końcu lepiej tak marnować czas niż na pisanie skryptów protestacyjnych. Sam powiedz, co lepsze, siedzieć na swoim blogu i burzyć się na cały świat czy spróbować coś w merytoryczny sposób załatwić?
Dlatego tak bardzo mi się podoba ten akapit od radmena: "'Przedstawiciele' sieci raczej nie chcieli zadawać pytań. Woleli przedstawiać swoje uwagi, obawy na temat proponowanych zmian. Tylko niewielu próbowało zadać jakieś pytania (często nawet słuszne). Pomijając to nasi przedstawiciele tak naprawdę przedstawiali jedynie swoje spojrzenie na sprawę.". Ty ja bym jeszcze powiedział, że chcieli przedstawić siebie.
06 Lut 2010, 00:41:38
Nie walczę o wolność słowa. Walczę o wolność osobistą, która kończy się tam gdzie zaczyna druga osoba. Wolność wiąże się również z odpowiedzialnością i poszanowaniem innych.
Imputujesz mi zachowania i sprawy w których absolutnie nie biorę udziału, ale chętnie poczytam jeśli stwierdzisz że jestem wielbicielem PiS i Radia Maryja.
Konto z 6 zerami możesz zapewnić sobie sam. Masz do tego odpowiednie warunki jako programista. Wolność polega również na tym, że to od ciebie zależy i twojej kreatywności czy na tym koncie będzie 000000 PLN, czy 1000000 PLN.
W określeniu urzędników jako naszych pracowników albo raczej sług odniosłem się do Twojego usprawiedliwiania premiera, który Twoim zdaniem na niczym nie musi się znać, więc i pewnie za nic nie musi odpowiadać.
06 Lut 2010, 00:49:56
Byłbym zapomniał. Nie uważam Twoich tekstów za słabe. Wyraziłem raczej to co myślę o całej sytuacji. Twój tekst przeczytałem bo uważam go za wartościowy. Inaczej nawet bym tego nie skomentował. Proponuję popracować nad emocjami i poczuciem własnej wartości.
To spowodowało, że kompletnie przeinaczyłeś moje intencje.
Na początek polecam: http://alexba.eu/2009-09-13/rozwoj-kariera-praca/przekaz-odbior/
Pozdrawiam i życzę miłej nocy.
06 Lut 2010, 01:02:58
@sprae: muszę Ciebie rozczarować. Wolność nigdy nie wiązała się z odpowiedzialnością, a już na pewno nie z poszanowaniem innych. Odpowiedzialność ma taki związek z wolnością, jak to, że teraz wcinam czereśnie ze słoika z wolnością. Wolność jest czymś naturalnym do tego stopnia, że wszystko można z nią wiązać. A co istnieje dla wszystkiego przestaje mieć znaczenie. Robię co uważam za słuszne, bo mam do tego prawo. Ba... powiedziałbym wręcz że swoją "wolnością" szanuję innych bardziej niż Ci się wydaje. Mówię co myślę i mam tyle szacunku dla danej osoby, że za jej plecami mówię coś innego niż to co o mówię jej w twarz.
Nie myślałem o tym, że jesteś wielbicielem PiSu ani RM, ale jeżeli sprawi Ci to taką przyjemność to w następnym komentarzu mogę o tym napisać. :)
Premier nie musi się znać na podatkach, od tego ma ministra finansów. Zadaniem premiera jest dobieranie sobie współpracowników tak, żeby jak najlepiej spełnili swoje zadanie. Ale nie ma za nich nadstawiać głowy. O swoich najbliższych nie wiesz wszystkiego, a już na pewno nie o ludziach z którymi przychodzi Ci pracować.
W oczach premiera rejestr jest przydatny i pożyteczny. Ale gdyby wiedział, że nie spełni nawet w 10% swoich założeń to by go pewnie nie wprowadzał. Z resztą ja bym z chęcią poczekał do głosowania nad rejestrem, bo każdy poseł który by zagłosował za byłby tak samo winny jak premier który ten rejestr chciał wprowadzić, a może to nie był premier, tylko ktoś z jego współpracowników?
Co do mojego poczucia własnej wartości. Nie martw się o nie, stoi na aż za wysokim poziomie. ;]
06 Lut 2010, 01:22:41
Co do wolności to jednak się nie zgodzę. Uważam, że ludzie różnią się trochę od zwierząt w buszu tym, że mają sumienie i etykę, a jakieś podstawy utrwalania kultury wytworzyły system kar grożących za naruszenie wolności i prywatności innych.
Mimo wszystko masz ciekawy punkt widzenia, którym wzbogaciłeś moje poglądy. Pewnie nawet gdzieś zacytuję to, że "wolność do wszystkiego jest wolnością do niczego"
Haha tak czekam na to ;-)
To tak samo jak prezes firmy przewozowej nie musi się znać na transporcie, ale gdy coś się dzieje to on składa wyjaśnienia.
Szczególnie jeśli z pośpiechu i oszczędności czegoś nie dopatrzono.
06 Lut 2010, 01:44:11
Nie wiesz czy zwierzęta w buszu nie mają sumienia. Ale fakt, tak zwana etyka to wymysł ludzki (chociaż... zasada "nie zjadamy przedstawicieli własnego gatunku" nie podpada pod etykę?). I nie napisałem, że "wolność do wszystkiego jest wolnością do niczego". Tylko, że traci na znaczeniu w przypadku gdy próbujesz nią coś usprawiedliwić (nie ważne czy robisz wg. kogoś źle czy ganisz kogoś za to, że skoro jest wolny to powinien się zachowywać). Nie. Co ma wolność do tego, czy kogoś nazwę bałwanem czy nie? Z technicznego punktu widzenia to jest to samo jakbym stwierdził, że niebo ma kolor zielony czy żółty. Albo wydaje mi się, że mam rację, albo nie (bo akurat nazwanie kogoś bałwanem, niezależnie od stanu faktycznego (bo tego określić się nie da), opiera się wyłącznie na własnych odczuciach). Jest to dla mnie lub dla kogoś dobre albo nie (zapytaj Zala o to, dlaczego dobro i zło są relatywistyczne, on Ci to ładnie wytłumaczy :)). Wolność jest i kropa, ale do niczego mnie nie zobowiązuje. To nie kubek, że ode mnie zależy jak leży, a nie od niego. Nie widzę potrzeby w jakikolwiek sposób rozpatrywania wolności (dla jasności, chodzi mi o wolność każdego człowieka, nie wolność jaką daje nam prawo, bo sami przez jego przestrzeganie zgadzamy się na ograniczanie wolności, ale możemy się nie zgodzić, wyjechać za granicę i wszystko będzie w porządku, bo nadal jesteśmy w 100% wolni poprzez czyn który podjęliśmy).
Ponieważ sprae bardzo chciał, żebym mu to napisał (ale to nie jest moje zdanie, po prostu spełniam jego prośbę): jesteś wielbicielem PiS i Radia Maryja.
(usługa darmowa, jeżeli ktoś jeszcze zechce żebym coś o nim napisał to śmiało, jeżeli dużo tematów będzie się powtarzało to sobie jakiś skrypt napiszę i będziemy to załatwiać hurtowo).
Tylko jest mała różnica między premierem a prezesem firmy. Chociaż premier też płaci spadkiem poparcia za swoich podwładnych. Ale nie widzę nadal powodu dla którego miałby zbierać opiernicz za wszystkich dookoła. A już tym bardziej w przypadku gdy opozycja również popiera projekt (bo sprowadzamy się do, że to, że śniegu za dużo napadało to wina PO).
06 Lut 2010, 02:20:28
Masz wiele racji w tym wszystkim i trudno się z Tobą nie zgodzić. Ja nie jestem aż takim relatywistą.
Dziękuję i pozdrawiam Ojca Dyrektora!
Nie chcę mówić, że w sprawie cenzury (bo to kwestia odpowiednich reakcji społecznych), ale w innych krajach premierzy odpowiadają "głową" nawet za dopuszczenie do zamachu (co wydaje się całkowicie niezależnym zjawiskiem). Kwestia honoru.
W naszym przypadku Donald Tusk wziął odpowiedzialność za tą ustawę występując w debacie przed ministrami.
Jeszcze należy się jedno wyjaśnienie. Oceniam działalność naszych "paseczków" za dość udaną. Szacuję, że kliknięto w baner kilkadziesiąt tysięcy razy. Nie wiem jaki procent klikających zdawał sobie sprawę z tego co się dzieję, ale jestem pozytywnej myśli.
Nie chcę marnować Twojego czasu, więc uznaję ten komentarz za rodzaj kompromisu z Tobą i zakończenie dyskusji. Chyba, że chciałbyś coś dodać. W każdym razie ja wracam do ulubionego kodowania. :-)
06 Lut 2010, 11:10:59
sprae: "Ja popieram stanowisko Martina Lechowicza w którym głosi on, że każdy państwowy urzędnik jest zatrudnionym przez nas pracownikiem, a nie matroną. Pracownicy zwykle muszą się spowiadać przed swoimi pracodawcami szczególnie jeśli gdzieś powinie im się noga."
To słuszna koncepcja. Niestety w systemie III RP, przy takiej ordynacji wyborczej i zasadach finansowania partii demokratyczna kontrola nad władzą jest dość iluzoryczna.
Matthew: "Rozumiem, że niektórym się wydaje, że będąc szefem największej partii w sejmie oraz prezesem rady ministrów, trzeba znać myśli, czyny wszystkich swoich podwładnych, znać na pamięć i rozumieć każde słowo w każdej ustawie napisanej przynajmniej 2 rządy wstecz. Otóż... nie."
Dlatego w instytucjach państwa niczego nie można załatwiać "na gębę". Z każdego spotkania, z każdej decyzji sporządza się tony dokumentacji, żeby było jasno wiadomo kto i jakie decyzje podejmuje i dlaczego. Więc jeśli np. ze spotkań Tuska z Kamińskim (czy z kluczowych decyzji o wyrzuceniu starej ustawy i pisania nowej od początku) nie ma "kwitów", to sorry Winnetou.