Cze 19 2009
Ja ściągam, Ty ściągasz, my ściągamy...
Sesja, miałem nic nie pisać, żeby mieć czas na naukę, ale wprost się nie da. We wszystkim przeszkadza policja. Już drugi raz postanowiła zrobić nalot na akademiki Politechniki Gdańskiej. Tym wpisem chciałbym wyrazić moje głębokie... zadowolenie z zaistniałej sytuacji oraz działań podjętych przez policję. A zanim ktoś będzie chciał bluzgać, to proszę o przeczytanie tego do końca.
Z jednej strony uważam że tak musi być, choć zadowolony z nalotu jako takiego nie jestem (bo wiadomo, prawo trzeba przestrzegać), jednak z drugiej średnio podobają mi się metody działania podczas takiego nalotu (zabieranie komputerów z całego pokoju, późniejsze trzymanie sprzętu w nieskończoność). Myślę jednak, że całej sprawy by nie było, gdyby nie najbardziej "poszkodowani" w całej sytuacji, czyli studenci.
Weźmy sobie trzech studentów. Student numer 1. Ma oryginalnego Windowsa, wykorzystuje OpenOffice'a, spiracił MatLaba, bo uczelnia mu go nie zapewnia a wymaga projektów w nim zrobionych (albo zapewnia małe laboratorium, w którym jest kilka starych wersji MatLaba, które są średnio kompatybilne z nowymi wersjami, które są wykorzystywane w salach w którym ten student ma zajęcia). Student numer 2. Piracki lub oryginalny Windows, piracji PhotoShop, dużo ściągniętej muzyki, filmów, gier, często korzysta z p2p. Student numer 3. Oryginalny Windows czy Linux. Rzadko kupuje muzykę lub gry, znajduje je za darmo (i legalnie) w internecie. Z powodu nalotu policji wszystkim został zabrany cały sprzęt komputerowy jaki mieli. I tutaj jest już pierwsza zła rzecz w działaniach policji. Dlaczego cały sprzęt? Przecież można wyciągnąć same dyski i płyty CD/DVD. Druga irytująca sprawa to dlaczego zabierać sprzęt z całego pokoju? Zdaję sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie udowodnić że ten akurat sprzęt należy do danej osoby (nawet ja, który zbieram te wszystkie czarno-białe papierki, które dostaję od panów w zamian za inne papierki, miałbym z tym problem z prostego względu... po jakimś czasie z czarno-białych robią się one tylko białe). Myślę, że problem nie byłby aż taki wielki gdyby nie fakt, że odzyskanie sprzętu po takim nalocie graniczy z cudem. Jedyna udana taka akcja to odzyskanie serwera SKOSu, ale i tak zajęła kilka dobrych miesięcy.
Ale wróćmy do naszych studentów. Który z nich jest winny? Hmmm... tu się rodzi problem, bo sam nie znam na tyle prawa żeby to stwierdzić, ale dla potrzeb tego wpis załóżmy, że dowolne ściąganie/udostępnianie oprogramowania oraz udostępnianie muzyki/filmów jest karane (niezależenie czy na tym zarabiamy czy nie). Z tego nam wychodzi, że student numer 1 oraz numer 2 są winni. Świetnie, tylko pozostaje pytanie czy są tak samo winni? Myślę, że w przypadku studenta numer 1 wystąpiły by okoliczności łagodzące, które pozwoliłby na zminimalizowanie jego kary. Mimo wszystko to wina systemu, że został on zmuszony do takiego a nie innego działania. Chociaż mimo to, nie popieram takiego działania, tym bardziej że istnieje wersja MatLaba dla studentów. Ma ona sens w przypadku gdy jest często wykorzystywana na zajęciach, chociaż rodzi się problem co ze studentami, którzy wykorzystują ją przez jeden semestr?
No i został nam student numer 2. Osobiście uważam, że takich ludzi powinno się karać najwyższymi możliwymi karami. Nie dla tego, że PhotoShop którego ściągnął tyle kosztuje, ale dlatego ich chęć posiadania jest taka wielka i nieuzasadniona. To głównie przez nich są naloty na akademiki (zarówno rok temu, jak i teraz nalot był na konkretne osoby za udostępnianie konkretnych piosenek (no jak można słuchać tej szmiry, Feela?)). Sami są wodą na młyn organizacji którze rzekomo bronią praw autorskich. Zastanawiające jest to, że Ci ludzie nawet nie są w stanie w połowie wykorzystać tego co naściągali (no bo jak można wysłuchać kilku gigabajtów mp3 czy wykorzystać możliwości PhotoShopa jak nawet nie ma się tabletu czy nie zna jego bardziej zaawansowanych funkcji). Najbardziej jednak irytujący jest fakt, że są to również studenci którzy najgłośniej krzyczą jeżeli policja wejdzie do akademika i zabierze kilka komputerów. Również najbardziej się chwalący ile to oni nielegalnych rzeczy nie mają i jak dalej mają zamiar piracić, bo są za biedni żeby to wszystko kupić. Halo! Mamy kapitalizm, nie stać cię to nie kupuj. Chcesz mieć a nie masz kasy? To idź do pracy zamiast biadolić jaki jesteś biedny. Niestety głupota takich ludzi nie zna granic. Przyznawać się do łamania prawa, nazywanie "debilami" ludzi którzy uważają że prawa powinno się przestrzegać. Jeżeli ja coś robię nielegalnego to pierwsze co to zabezpieczam się, żeby nikt mnie nie złapał, a po drugie nie mówię o tym głośno. Jak mawiał mój polonista: "Nie karzę was za to, że ściągaliście, ale za to, że byliście na tyle głupi że daliście się złapać".



20 Cze 2009, 00:40:16
Fakt jest faktem piracenie nie jest jakimś ciekawym zjawiskiem. Jednakże założenie "spiracił photoshopa a go nie zna" też może być błędne. Osobiście jestem takim antytalenciem plastycznym, że nawet prosty programik do tworzenia grafiki (acorn) sprawia mi problemy. Photoshop ma kilka usprawnień, ale nie jest mi do życia potrzebny. Jednakże jak wcześniej nadmieniłem nie wszyscy są takimi beznadziejnymi grafikami. Znam kilka osób, które dziś tworzą genialną grafikę właśnie w PSie (pomimo, że nie posiadają licencji własnej, a mają go z pracy). I prawda jest taka, że "studencka" wersja tego oprogramowania jest rozprowadzana stosunkowo niedawno i w wielkich bólach w naszym kraju.
Matlab. O to jest temat rzeka. Uczelnie zwykle mają matlaby z licencjami, które wymagają podłączenia się do internetu. Na podstawie takiej licencji (ilość sztuk ograniczona na uczelnię) można pracować, albo i nie. Dlaczego nie ? Ponieważ uczelnia posiada 20 licencji, a jest 300 studentów chcących używać oprogramowania. Przed sesją używanie takiego matlaba działa na zasadzie randoma, "a może się zwolniła jakaś licencja i się uda". A niech tylko siądzie net to już terminal siada. Ehh ta dobroć uczelni.
Pakiet word/powerpoint/excel może, aczkolwiek nie musi być zastąpiony przez darmowego openoffice'a. Dlaczego ? A to dlatego, że przez semestr może wystąpić przedmiot, który będzie wymagał oprogramowania ze stajni MS, ponieważ prowadzący każe w nim i tylko w nim robić. Problem jest taki, że MS Office nie wchodzi w skład pakietu MSDNAA. No cóż. Mówi się trudno i żyje dalej.
Dalej patrząc z inżynierskich pakietów oprogramowania to pewnie się narzuci jakiś Autocad, którego uczelnie nie dają, bo skąd mają dawać, biedne są. Dalej popatrzmy, jakaś grafika wektorowa - corel, czasami jest, czasami nie ma. A żeby porobić coś w domu ? No trzeba sobie kupić.
Programowanie. Tutaj zwykle problem z .Netem się rozwiązuje przez msdnaa, ale też nie zawsze. Zawsze można używać gcc, g++ itp itd.
A co do samego piracenia. Ja rozumiem, że walka, że zarabianie, że cośtam. Tylko ja bym chętnie przy okazji mógł podejść do "pana policjanta" i powiedzieć "okradli mnie, można coś z tym zrobić". A nie żeby mnie traktowano z automatu jak przestępcę. A tak się czuję już w trakcie podejścia do takiego osobnika. "O przylazł jakiś grubaśny debil, pewnie czegoś będzie chciał, trzeba go spławić". Z takim podejściem do mojej osoby to mi się już nie chce. A później czytam, że Policja przeprowadziła brawurową akcję i zatrzymali wielkich przestępców. Cieszy mnie to, ale dalej będę wracał jasnymi ulicami, bo te z mniejszą ilością lamp mogą się dla mnie źle skończyć. Prawo nie jest od tego żeby je wypaczać. Albo się zajmujemy czymś poważnie, albo udowadniamy jak niepoważni jesteśmy.
A co do tej "poważności" to niestety już fakt tego, że zabierany jest sprzęt z randoma jest irytujące. Nie wyobrażam sobie tego, że budzę się rano, wpada pan policjant patrzy na półkę zabiera moje gry (bo to przecież płyty, okładki mogą być drukowane, no a te które mają napis "promo only - not for sale" to na bank nielegalnie kupione z allegro, bo się nie zapytają czy piszę dla jakiegoś portalu/gazety or whatever recenzje czy coś), no i najważniejsze zabiera moje źródło utrzymania, czyli laptopa. I co z tego, że zobaczą legalne programy, skoro i tak odzyskam sprzęt za kilka lat, albo wcale nie odzyskam. Czy tutaj bawimy się w sprawiedliwość ?
No i jeszcze zacytuję informację o tym nalocie:
"Zabezpieczyli komputery oraz nośniki danych wykorzystywane przez studentów prawdopodobnie do bezprawnego rozpowszechniania muzyki, filmów i oprogramowania w internecie."
No i tutaj muszę się zapytać: a skąd oni do ......... mogą wiedzieć do czego to służyło ? Oczywiście domniemanie niewinności jest tutaj wyraźne i jednoznacznie określone. Ale cóż. Kontrolujmy cały akademik skoro możemy. Nie mamy dowodów ? Spoko, zaraz coś znajdziemy :].
P.S. Znowu się rozpisałem i znowu pewnie nic nie wynika z tego pisania. Dobranoc, bo jutro trzeba wstać z rana.
20 Cze 2009, 01:53:59
Całość wywodu jeszcze mógłbym zrozumieć, ale niestety ostatnie zdania zupełnie niszczą sens. Skoro piszesz: "Jeżeli ja coś robię nielegalnego to pierwsze co to zabezpieczam się, żeby nikt mnie nie złapał, a po drugie nie mówię o tym głośno." to znaczy, że mógłbyś być nie tylko piratem, ale również doskonałym mordercą, gwałcicielem itd.
Albo coś jest niemoralne (+ odcienie szarości jak w twoim poście), albo jest złe.
Morderstwo nie jest mniejszym złem w zależności od tego czy morderca zostawił jakieś ślady czy nie. Stąd, jeżeli uważasz piracenie za zło, nie możesz uniewinniać tych, którzy "nie dali się złapać", a karać tych, którzy zostawili widoczne ślady. Przynajmniej moralnie, bo prawo to idzie swoją drogą.
20 Cze 2009, 02:05:16
@lambchop: chodziło mi raczej o kwestię tego, że jeżeli już ktoś coś robi złego, to stara się z tym ukryć, zamiast trąbić o tym wszędzie. To trochę jak czasami są newsy że ktoś okradł bank i dał zdjecia z tego na jakiś portal. Po prostu głupie. W przypadku piractwa widać takie zachowania szczególnie często. Najpierw głośne mówienie że dalej będzie się piraciło, a później płacz bo nam policja wjazd zrobiła.
Oczywiście w obu przypadkach jest to złe i obu przypadkom (niezależnie czy się dał złapać czy nie) należy się taka sama kara. Ale fakt faktem, prawo nie może skazać tego którego nie złapaliśmy (czy może lepiej: tego o którym nie wiemy że to konkretnie ta osoba popełniła to konkretne przestępstwo). Mam nadzieję że rozwiałem wszelkie Twoje wątpliwości, jeżeli nie to przepraszam, ale w tej chwili jakoś nie potrafię znaleźć lepszych słów na to.
@after.design: AutoCada chyba dla studentów można dostać za darmo, a MatLab jest za jakieś niecałe 100$ (ale to informacje sprzed dwóch lat, nowszych nie mam specjalnie czasu dokładnie poszukać, więc mogą być nieaktualne).
Co do zabierania sprzętu z randoma, to i tak myślę że jest dobrze, ze policja wchodzi do konkretnych pokoi, zamiast wpadać do całego akademika (chociaż podobno to ma się zmienić). No a dlaczego zabierają cały sprzęt z pokoju to napisałem w poście. Jest to złe i tego nie powinno być (chociaż wtedy by winni mówili że to sprzęt kolegi), ale u źródła całego problemu stoi ktoś inny (i nie są to koncerny ani firmy które zajmują się biznesem software'owym czy rozrywkowym).
20 Cze 2009, 02:08:23
Mogli się zapytać czy chcą też ich szczoteczki do zębów i bieliznę. Tak samo jakby zarekwirowali mojego lapka za to że posiadam XP którego praktycznie nie używam i w sumie jest tam fotoszop którego raz włączyłem i wyłaczyłem a teraz po prostu sobie jest.
Trzeba się tłumaczyć że sam ten program zrobiłeś żeby obadać czy jesteś w stanie dorównać całej ekipie programistów z adobe a kod się różni i to nie jest to samo (crack) lol.
EDIT: Tak mi przyszło do głowy że można by strugać debila i twierdzić że to pewnie jakiś trojan bo nic ci o tym nie wiadomo. na dobra sprawe to nie ma zarejestrowane na kamerze że to ty kilkałeś w jakieś linki.
20 Cze 2009, 02:13:14
@l00natyk: raczej nikt Ci nie uwierzy, że sam napisałeś (prawie) dokładną kopię PhotoShopa. Swoją drogą, skoro go nie używasz to lepiej jakbyś go wywalił, żeby później nie mieć ewentualnych problemów.
Ale fakt faktem, że powinna być rewizja na miejscu, żeby przypadkiem nie zabrać sprzętu, który nie ma nic nielegalnego. Chociaż z drugiej strony jest to pewnie praktycznie nie do przeprowadzenia.
20 Cze 2009, 02:25:50
Matthew: tak sobie mówię. Po przeczytaniu akt ze sprawy o 'udzielanie ziela konopi indyjskiej' w której w domu poszkodowanego(?) zarekwirowano krzak oraz w jego kieszeni znaleziono susz konopi, poszkodowany spędził kilka lat w pobliskim ośrodku wychowawczym oraz cieszył się złą reputacją a przy oskarżonych nie znaleziono kompletnie nic. W wyniku której oskarżeni zostali uznani winnymi. Przestałem wierzyć w polskie sądy.
Powiem krótko. Te akta trzeba było przeczytać żeby zrozumieć tę schzofrenię.
Tak czy inaczej jest jedna żelazna zasada w tych sprawach. "Nawet jak Cię złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka."
20 Cze 2009, 06:51:24
Co za niewiedze trzymajcie mnie. ŚĆIĄGANIE NIE JEST NIELEGALNE! Nielegalne jest udostępnianie - sami sobie winni.
Szyfrować partycję Truecryptem całościowo i po sprawie.
20 Cze 2009, 07:41:29
Ściąganie czy udostępnianie to raczej wyjdzie to samo. Coś mi się nie wydaje że przyjdą na rozprawę z dyskiem w ręku na którym jest fotoszop zassany od Ciebie. Jeśli ukarzą to za posiadanie. W tym celu też konfiskują maszynerię.
20 Cze 2009, 09:44:43
@mateyko: Z tego co pamiętam, media odnotowały sprawę w której odmowa udostępnienia hasła do zaszyfrowanych partycji uznana została za utrudnianie postępowania i jako taka spotkała się z jakąś tam karą ;-). Inaczej - z tego co rozumiem, jest obowiązek udzielania takich haseł (jakby głupie to nie było).
20 Cze 2009, 10:58:18
Tak z innej beczki. Kiedyś kłóciłem się z pewną osobą odnośnie piracenia. Dla mnie ten fakt jest nielegalny, w sumie nie ukrywam, że mam naskrobane. Jednak ja nie o tym. Ta osoba uparcie twierdziła, że postawi warez, będzie udostępniała masę plików - filmów, muzyki, ebooków itd. Dlaczego? Bo to jest informacja, a dostęp do niej powinien być wolny..
Interpretujcie to sobie jak chcecie, dla mnie to nie ma sensu :)
20 Cze 2009, 11:22:35
@mateyko: w przypadku muzyki czy filmów tak, z oprogramowaniem jest już inaczej, ale tam dokładnie to jest chyba kwestia posiadania licencji. Tzn. można ściągnąć, ale jeżeli nie masz na to licencji to robi się problem. Z resztą, ściąganie w ogóle, nawet legalne w świetle prawa jest moralnie złe i tego się nie zmieni. Wszelkie tłumaczenia (te sensowniejsze i te mniej) nie mają racji bytu, bo podchodzą do sprawy od złej strony. Oprogramowanie nigdy nie będzie darmowe, bo trzeba zapłacić programistą, w przypadku muzyki trzeba by pokazać artystą że organizacje które niby bronią ich praw autorskich tak na prawdę okradają ich z pieniędzy i że więcej zarobią na samych koncertach. Filmy... jak oni mają zapłacić za te wielomilionowe filmy, jeżeli wszyscy by go spiracili?
Nie jestem za tym, żeby był obowiązek udostępniania hasła, czy zakaz szyfrowania w ogólę. Jednak widząc próbę omijania swojej winy przez piratów jestem za tym, żeby takie prawo obowiązywało. Bo to przez takich ludzi mamy sytuację jaką mamy.
@radmen: myślę, że ludzie nie mają poszanowania dla czyjejś pracy w wytwarzaniu informacji, bo ta informacja nie jest namacalna. To trochę tak jakby ukraść Ferrari plany nowego samochodu, postawić fabrykę i zacząć go budować. Pewnie by była rozprawa sądowa. Ciekawe czy w podobny sposób można by potraktować piratów? Jako przenoszenie informacji, a później jej nielegalne "zmaterializowanie" w postaci zapisu na dysku. Wie ktoś jak to się nazywa? Bo akurat mi uleciało...
@Mihoo: Ty nie masz przypadkiem jakiegoś e-mail'a do napisania? :P
20 Cze 2009, 12:15:33
Widać doskonale komunistyczne zapędy autora tego bloga. Tak inwigilujmy wszystkich, zmuśmy do wyjawiania tajemnic, jak nie to do więzienia. Nieważna nieudolność służb w poważniejszych sprawach, trzeba karać najsurowiej za pierdoły bo na hardych przestępców i tak rady nie ma a może jeszcze funkcjonariusz zaryzykuje czymś, a on przecież jest żeby po 15 latach emeryturkę dostać wcześniejszą. Bo po to 90% ludzi idzie do policji jak i do wojska.
Nie ważne że szkoda tez osobom postronnym jest wyrządzana, że funkcjonariusze sami nie postępują "moralnie" i ogólnie mają wszystkich w tym ciebie autorze w dupie. Ktoś tam na górze kasę nabija z tego i przywileje a ty mu przyklaskujesz.
Mamy karać? To walić wszystkim - spokojnie 50% jak nie więcej społeczeństwa by beknęła za piraty na kompach, na nawigacjach w samochodach lewe mapy, na podróbkach ciuchów perfum i dorabianiu sobie ich sprzedażą, braku odprowadzania podatku za każdą pierdołę na allegro sprzedaną itp. itd.
Nie bo przecież wtedy prawo będzie egzekwowane po równo. A tak zaatakujmy najbardziej bezbronnych studencików, niech sobie wykształciuch nie myśli za dużo. Inaczej większość policjantów za piraty tez by nawet bekła bo w domu mają. I polityków też.
Albo karamy wszystkich albo nikogo, a jak prawo jest złe bo nie odpowiada rzeczywistości to je zmieńmy. Ale nie trzeba robić pokazówki i je wspierać.
Brawo autorze. Gratuluje płytkiego myślenia. Jesteś doskonałym przykładem tępego poklasku dla pokazowych działań aparatu państwowego który u nas nadal działa jak za PRL-u.
Dobry przykład towarzyszu!
20 Cze 2009, 12:30:32
@random: wierz mi, jestem liberałem sercem i duszą. I chyba mylisz tajemnicę (powiedzmy prywatną czy zawodową) od zwykłego ukrywania swojego przestępstwa. Załóżmy, że mam na lapku swoje nagie zdjęcia. Policja wpada, zabiera mi lapka, bo jestem podejrzany o popełnienie przestępstwa. Wiem, że nie ma tam nic nielegalnego, więc udostępniam im hasło. Okazuje się, że jestem niewinny postawionego mi zarzutu, lapka dostaję z powrotem, wszyscy są szczęśliwi (przynajmniej tak to powinno wyglądać). Wierz mi, ta rzekoma prywatność, gdy chodzi Ci o zwykłe piracenie na nikim wrażenia nie robi. I brak działąń policji w kwestii innych przestępstw nie jest powodem do usprawiedliwiania piractwa.
A jeżeli szkoda wyrządzana jest osobom postronnym? No cóż, od tego też są odpowiednie organy do których można się zgłosić. Ale to też nie jest powód żeby piracić, bo właśnie przez takich bałwanów, którzy tak myślą, te osoby postronne są poszkodowane.
Poza tym co ma do tego "bezbronny" student? Złamał prawo? Został na tym przyłapany? Co go obchodzi że ktoś inny kto też łamie w taki sposób nie? Jeżeli o tym wie to ma obowiązek zgłoszenia tego na policję. Jeżeli nie wie, to jest tylko oczernianie niewinnych osób. Zajmijmy się sobą, zamiast brać przykład ze złych czynów innych.
PS. W sumie to mam w zwyczaju kasować takie kretyńskie komentarze jak Twoje, ale tak świetnie mi się wpisujesz w obraz studenta numer 2 (kretyn i hipokryta), że zostawię Twój komentarz dla potomnych. Żałuję że nie wrzuciłem kilku zdań do notki. Nie musiałbym teraz pisać jaki jesteś głupi i krótkowzroczny. Miłego dnia. :)
20 Cze 2009, 13:13:36
Nie będę dyskutował z tobą bo żyjesz w świecie marzeń, szkoda mi czasu na ciebie. Odpowiednie organy jak działają każdy wie, a jak jeszcze nie wiesz to się przekonasz jak ci coś ukradną albo cię napadną. A zażalenia to sobie słać możesz. Przykłady masz opisane pogooglaj sobie.
A jak taki jesteś mądry co do świadczenia oskarżonego przeciw sobie to jedź do UK tam tak jest. Jak tam będziesz wyślę ci zaszyfrowany plik na maila i dam cynk policji że się wymieniasz porno nielegalnym. I ciekawe jak wtedy się wytłumaczysz ze hasła nie znasz. Idealny paragraf na każdego.
Prawo mamy złe. A wystarczy dodać do przepisów pozwolenie na nielegalne kopie softu i udostępnianie pod warunkiem zapłaty 50 zł rocznie dla prywatnych ludzi. Kto nie ma glejtu jak wpadnie 2000 od ręki. Ci co byli na legalu będą bo chcą grać online dostawać updaty do softu itp. A ci co nie bądą ok odprowadzą podatek i niech robią co i tak by robili. A firmom z branży ulgi od podatków które i tak hamują nasz rozwój gospodarczy.
Jeszcze raz ci pisze - chcesz prawo mieć niech będzie dla wszystkich egzekwowane a nie dla wybranych. Niech zaczną od policjantów a ci którzy zostaną niech kontrolują wszystkich. W ciągu 48h przewiduję wtedy marsz gwiaździsty na Belweder.
Dlatego przepisy zostawiają bo jak się ktoś nawinie będzie za co usadzić. Pokazówka co jakiś czas a reszta nich sobie robi co chce. Nie można za bardzo drażnić społeczeństwa żeby się z kanap od TV nie ruszyło. Bat na nich jest.
Kto ma układy się nie martwi przecież.
A ty jesteś krótkowzroczny. Popisałeś się wpisem gratuluję.
Życzę ci żeby ci zabrali kompa razem z softem zamiast dysku samego i nie oddali nawet jak masz legal albo oddali po 2 latach tak jak to się robi. I żeby po próbie kradzieży ze zniszczeniem mienia koleś przez radio do kolegi powiedział ze nie przyjedzie odcisków zebrać bo mu się nie chce bo jest za daleko.
Młody jesteś. Jeszcze się nauczysz.
20 Cze 2009, 13:23:10
@random: a widzę że Ty taki doświadczony życiowo. Pewnie Cie biedaku okradli złodzieje, policja nie chciała się ruszyć na Twoje zgłoszenie, później ktoś Ci podłożył piraty na dysk i dał cynk policji, przez to wpadła i zabrała Ci całego kompa, a Ty mimo odwoływania się do sądu najwyższego i wieloletniego procesu nic nie zdziałałeś, zostałeś bez domu, nie możesz znaleźć pracy z powodu przestępstw których nie popełniłeś. Szkoda tylko, że zamiast rozmawiać o istocie sprawy, czyli dlaczego studenci są sami sobie winni, próbujesz zwalać winę na innych. Może i jesteś starszy ode mnie. Ale za to zachowujesz się jak gówniarz. A nieprawidłowości zdarzają się wszedzie. Wyczytywanie ich z googli i przyjmowanie że jest to normą i inaczej w tym kraju się nie dzieje na prawdę pokazuje Twoją znajomość tematu.
21 Cze 2009, 02:27:57
Nie ale ty widzisz sprawę tylko w tym małym wycinku. A te naloty policji to część polskiej rzeczywistości jeśli o takie służby chodzi. Tu nikt nie dba o to żeby było uczciwie. Te służby mają to w zadzie. Inaczej co drugi człowiek robi coś z szarej strefy a jednego na 100 000 przycisną jak akurat potrzebują statystyki podbić.
Idealizujesz nie widząc większego obrazu. A służby u nas działają fatalnie.
Prawo które nie odzwierciedla rzeczywistości jest złe i trzeba je zmienić. To rzeczywistość kreuje prawo a nie na odwrót.
Akcje policji nie mają NIC wspólnego z piractwem. Tak jak naloty na sprzedawców drobnicy nie mają nic wspólnego z egzekwowaniem prawa. Gdyby egzekwowaniu służyły i by miało być sprawiedliwie to by co drugi polak miał wyrok.
To wszystko kumoterstwo, układy i gry na szczycie.
A jak ci się wydaje że jesteś czysty bo się starasz żyć zgodnie z przepisami to się zdziwisz. Bo jak będzie trzeba na ciebie też się znajdzie paragraf. W Polsce nadal można dostać grzywną za pirackiego Open Office. Dlatego te całe śmiechu warte kupowanie gazet z linuksami byle jaką dystrybucją byle było że masz fakturę na linuksa na serwerze. Bo jak zainstalujesz bez faktury na soft to się może okazać że spiraciłeś Debiana i podobne kwiatki.
A odwołania sobie możesz od takich decyzji w d*** wsadzić. Bo urzędnik za nic nie odpowiada. Za szkody nikt ci nie zwróci. Firmy upadają bo dostały jak się później okazało bezpodstawne ulgi które musiały po kilku latach oddać wraz z odsetkami. Nieważne że urzędowy papier na to miały, oficjalną decyzję. Błąd urzędnika sorry, a teraz płaćcie. A odwołanie do /dev/null.
Funkcjonariusz/urzędnik nie odpowiada za nic ma cię w d****. Jesteś złodziejem, tylko że ci nic jeszcze nie udowodnili. W najlepszym przypadku przeszkadzasz w piciu kawy.
Załóż własną działalność to się przekonasz. Piękne polskie przepisy ci jeszcze dowalą, gdzie nie masz szans rozliczać się sam chyba ze połowę czasu tylko na to poświęcisz.
Służby mają gdzieś moralność, że źle piracić. Dla nich się liczy statystyka, to że ktoś na górze tak kazał bo coś z tego będzie miał.
Paragraf jest obojętny. W zadzie mają moralność i legalność czegoś tam. A ty się nad tym roznosisz jakby im o jakieś dobro ogólne chodziło.
A dziecinny jesteś ty bo wierzysz że u nas się da odwołać od czegoś, odzyskać pieniądze, czy egzekwować prawo równo dla wszystkich. Ale spokojnie jak napisałem jeszcze się dowiesz jak to działa w praktyce.
Następnym razem nie daj się nabrać na propagandę.
21 Cze 2009, 02:36:26
@random: super, jak bardzo Ci to przeszkadza, to są dwa wyjścia: albo obywatelski projekt ustawy (tak to się chyba nazywa) albo się wyprowadź z tego kraju.
Poza tym wpis nie traktuje o policji jako takiej. Ale o głupocie i hipokryzji studentów. Nikt by nie piracił to nie byłoby za co nalotu robić. Nawet jeżeli jest on tylko dla statystyk. To czy policja robi dobrze jak robi czy można by to załatwić inaczej/lepiej teraz nie jest ważne. Liczy się poszanowanie praw autorkich i płacenie za czyjąś pracę. Jeżeli ktoś chce dać coś za darmo to wporządku, jeżeli chce na tym zarobić, też dobrze. Mamy wolność, ale wolność nie pozwala Ci na kopiowanie sobie wszystkiego bo taki masz kaprys.
I nie mów o kreowaniu prawa przez rzeczywistoć, bo rzeczywistość jest taka, że zabijają, gwałcą, jeżdzą po pijanemu. Może zmienić prawo żeby na to pozwolić? Artysta nagrał sobie piosenkę, chce ją sprzedawać. Ma do tego prawo, jak Ci się nie podoba to nie kupuj. A jak Ci się podoba, a nie chcesz płacić na wszystkie organizacje to wyślij mu kasę bezpośrednio.
21 Cze 2009, 13:18:18
"Nikt by nie piracił to nie byłoby za co nalotu robić" - no widzisz - i tu jest cały problem. Moi znajomi, którym skonfiskowano komputery rok temu, do dzisiaj nie mają informacji od policji co się dzieje. Żadnego wezwania do złożenia wyjaśnień, żadnego aktu oskrażenia. Nic co wskazywałoby, że zrobili coś nielegalnego. Była akcja a potem cisza. Podejrzewam, że w tym roku będzie podobnie. Zabrano mnóstwo komputerów, odbębniono, że akcja konfiskatyk nielegalnego oprogramowania powiodła się i w tej samej wiadomości przyznano, że biegły NIE badał jeszcze tych komputerów.
Z cały szacunkiem dla pracy policjantów - ich zadaniem jest reagowanie na zgłoszenia, jednak wydawanie bezpodstawnych sądów, że każdy student, któremu zawinięto komputer jest piratem jest niepoważne. Chociaż w Polsce to pewien standard, że jeżeli ktoś ma jakikolwiek kontakt z policją penwie jest przestępcą.
Niepoważne jest także twoje marudzenie na tym blogu. Okazuje się, że sprawę znasz jedynie z relacji policji. Ilu osobom z tegorocznego nalotu postawiono już zarzuty? Ile komputerów przebadano? W jaki sposób stwiedzono oryginalność materiału dowodowego, który pozwolil na wykonanie tej akcji?
Stąd akcja na moim blogu: poszukać odpowiedzi na pytania, które stawiane są po każdej takiej akcji i upewnić się, że każda taka akcja prowadzona w przyszłości uderzy tylko w winnych a nie przypadkowych studentów. Zainteresowanych zapraszam do siebie.
21 Cze 2009, 15:46:58
@matekm: Ehhh... serio, zawsze musisz się doczepić? Jeszcze raz:
Nie interesuje mnie co policja robi _potem_ (czyli od momentu podjechania pod akademik). Też uważam, że zabieranie kompów współlokatorów jest złe, że powinny być same dyski, że powinni je zwracać (chociaż to akurat kwestia bardziej prokuratury niż policji).
Problem jest w samych studentach. Odzyskać kompa. Studenci powinni zrobić wjazd do rektora. Ale bez bluzgów, że pozwolił na nalot, tylko poprosić o pomoc w odzyskaniu samych komputerów (nawet bez dysków), serwer SKOSowy (cały, z dyskami) w ten sposób udało się odzyskać w ciągu kilku miesięcy (byłoby szybciej, ale że się spaliła sekcja rozdzielająca zasilanie to sama naprawa trochę potrwała). Jeżeli rektor nie pomoże to uderzać do prokuratury/sądów, ża bezprawne zabranie mienia (dysk nie jest integralną częścią komputera, bez której ten nie może działać), jeżeli to nie pomoże to do telewizji. Ale też bez wielkiej awantury, tylko jasno i grzecznie: zrobiliśmy źle, ok, ale oni nas potraktowali też źle, bo nie powinni tego, tego i tego (chyba rok temu policja zabierała same dyski bez kompów, nie pamiętam).
Jeżeli nikt, ale absolutnie nikt nic by nie ściągał (fakt, to utopia, ale załóżmy) to policja nawet by nie miała za co wejść, bo za twierdzenie: a ten może ściągać, ale nic nie mamy, to by ich rektor nie wpuścił.
A niepoważne to uważam Twoje marudzenie na moim blogu oraz działania studentów. Takie pospolite ruszenie polskiej szlachty. Żaden z winnych się nie przyzna, że piracił, ale marudzić jak to brzydko go potraktowali będzie każdy. Problem w tym, że to ich wina. Fakt, że wracamy do sprawy czy policja robi dobrze, ale nie to jest fundamentem problemu. Działania policji to tylko czubek góry lodowej całego zajścia.
Można by się jeszcze porozwodzić nt. czy uczelnia udostępnia odpowiedni soft, ale jeżeli nie, to zawsze studenci mogą zrobić wjazd dziekanowi, ten się ugnie bardzo szybko. Ale że obydwa naloty były z powodu muzyki (ten i zeszłoroczny) to nie widzę powodu próby usprawiedliwiania kogokolwiek.
I co do znajomości faktów... ja zeszłoroczny nalot przeżyłem na własnej skórze, więc nie mów mi że nie wiem jak to wygląda. Kilku moich znajomych ma pozabierane kompy (nie tylko Ci z tamtego nalotu, ale także ludzie zawsze mieszkajacy poza DS'em (bo im policja wpadła na prywatne mieszkanie)). Ale serio, nie tu jest problem. To są tylko działania (czy dobre, czy złe i jak to powinno wyglądać to inna sprawa) policji i prokuratury na piracenie studentów.
PS. Fajny szablon na blogu masz. ;P