7 rzeczy których brakuje całej machinie OpenSource

Matthew @ 2008-07-13 — Kategorie: Open Source, Techblog

1. Programistów

Mogłoby się to wydawać dziwne, jakim cudem ruchowi, w którym każdy może się włączyć i dodać coś od siebie brakuje programistów. Jednak ilu z tych, którzy biorą udział w pracach przy projektach OpenSource może się pochwalić zaawansowanymi umiejętnościami w projektowaniu oraz programowaniu aplikacji? A ilu z nich jest zatrudnionych w firmach i zajmuje się tym zawodowo? Obecny sposób wytwarzania oprogramowania powinien zostać zastąpiony (a przynajmniej wdrożony w większym stopniu, niż to jest obecnie) przez model korporacyjny, w którym zatrudniani programiści za jakość wytwarzanego przez siebie oprogramowania (które nadal pozostaje wolne) zostają odpowiednio wynagradzani. Nie można wiecznie wytwarzać oprogramowania metodami garażowymi. Przykłady takich firm jak Apple, Google czy Microsoft pokazują, że z maleńkich firemek mogą urosnąć prawdziwe giganty. To, że ruch OpenSource w swych działaniach zaszedł dalej niż ktokolwiek przedtem pokazuje tylko, że po przejściu na model rozwoju prezentowany przez wyżej wymienione firmy, może stać się jeszcze potężniejszy i to w bardzo krótkim czasie.

2. Reklamy i marketingu

Nawet najlepszy produkt przepadnie, jeżeli nie będzie odpowiednio nagłośniony. Oraz, że można wcisnąć klientowi nawet słabą rzecz, jeżeli się ją dobrze zaprezentuje. Za przykład można dać iPhone’a czy Mini. Ten pierwszy był (w swojej pierwszej wersji) drogą i bezużyteczną zabawką dla bogatych. W końcu jak inaczej można nazwać telefon, który potrafi tylko dzwonić i wysyłać sms’y, a kosztujący ponad 1000 zł? Mini. Są samochody tańsze, lepiej się prowadzące, większe, szybsze. Mimo to jednak ludzie chcą mieć Mini. Dlaczego? Bo marketing i reklama wmówiły im, że dzięki temu będą wyjątkowi, dlatego że każde Mini jest inne (pozmieniane detale w każdym samochodzie… a mówią że nie szata zdobi człowieka). Skąd przeciętny człowiek ma wiedzieć, że do tego, co robi spokojnie wystarczy mu Linux, OpenOffice.org, dodatkowo zyskując na tym, bo to tańsze od Windows’a Visty oraz MS Orfice, a także bardziej stabilne?

3. Jedności i ujednolicenia

Zawsze wydawało mi się, że argument tych wszystkich krzykaczy nie mających pojęcia o Linuksie, którzy mówią, że zamiast tworzyć wiele dystrybucji mogliby zrobić jeden porządny system, jest zupełnie bez sensu. Jednak jest w nim trochę prawdy. To co jest zaletą OpenSource, czyli możliwość wyboru między różnymi produktami, jest też zarazem jego wadą. Taka postawa, że każdy tworzy własne distro miałaby sens gdyby istniał kernel, biblioteki oraz aplikacje, które doskonale będą się sprawowały w zastosowaniach domowych. Będąc młodym programistą, który podąża za ideałami mówiącymi, że powinno się pisać przenośne aplikacje, już na samym początku programowania pod Linuksem natrafiam na problem. Pod czym programować? Weźmy prosty odtwarzacz muzyki. Napisać go w Qt czy GTK? Wykorzystać biblioteki obsługi multimediów z KDE, GNOME, może MPlayer? Czy też oprzeć się czysto na ALSA? Wybranie którejś ze stron często eliminuje część użytkowników, którzy wolą korzystać z drugiego rozwiązania. Potrzeba by wprowadzić biblioteki, które by były wspólne dla całego systemu.

4. Wsparcia producentów sprzętu

Wielu ludzi boi się przesiadki na Linuksa z powodu braku wspierania ich sprzętu przez ten system. Nie oszukujmy się. Kolejne informacje, że Linux wspiera już XX% sprzętu nie są powodem do dumy. Wiele z tych rzeczy nie są wspierane w 100%, a te które akurat Ty masz nie są wspierane w ogóle. Sam mam Sound Blaster X-Fi oraz Klawiaturę Logitech MX5500, których funkcjonalność pod Linuksem można określić jako… praktycznie zerową. Znaczna część ruchu OpenSource wierzy, że jak producenci zechcą udostępnić specyfikację to oni sami sobie napiszą sterowniki i wszyscy będą szczęśliwi. Bzdura. Udostępnienie specyfikacji może się wiązać z ujawnieniem pewnych tajemnic producenta. Co prawda przykład AMD/ATi pokazuje że wcale tak nie musi być, jednak jest to okupione tym, że wolne sterowniki nie będą posiadały pewnych funkcjonalności, względem zamkniętych odpowiedników. Dodatkowo pozostaje sprawa patentów, których łamanie może wypłynąć podczas udostępniania specyfikacji. Poza tym jest też bardziej banalny powód. Sterowniki powinny być dostępne w dniu ukazania się na półkach sklepowych sprzętu. Pisanie sterowników przez społeczność tego nie gwarantuje. Takie sterowniki zawsze będą miały opóźnienie. Niezbędne tutaj jest, aby to producenci troszczyli się o sterowniki do swoich produktów nawet jakby miały to być sterowniki zamknięte.

5. Odpowiednika DirectX

System operacyjny z rodziny OpenSource nigdy nie stanie się popularny, jeżeli nie będzie posiadał ujednoliconego silnika obsługi obrazu, dźwięku, sieci oraz urządzeń wejścia, który pozwoliłby w łatwy sposób tworzyć aplikacje multimedialne oraz gry. Nie oszukujmy się. Nie da się wprowadzić nowego systemu operacyjnego do domów, jeżeli nie będzie on mógł zapewnić rozrywki. A taką bardzo trudno dostarczyć, jeżeli nie ma się odpowiednich narzędzi do jej tworzenia. O ile OpenGL w wersji 3.0 daje pewne nadzieje, o tyle brak sprzętowego wsparcia ze strony Creative’a (a obiecanego) dla OpenAL’a oraz brak biblioteki która to wszystko upakuje i będzie pilnowała regularnych wydań może na zawsze uniemożliwić Linuksowi przebicie się do domów.

6. Wsparcia producentów oprogramowania

W przypadku oprogramowania jest podobnie jak w przypadku sprzętu. Brakuje tutaj firm chętnych do wypuszczania swoich produktów dla systemów spod znaku pingwina. Co jest sytuacją o tyle dziwną, że część z nich korzysta w swoim oprogramowaniu z OpenGL. Jest dostępna również bardzo dobra biblioteka Qt (i nadzieja na dobre GTK+ w wersji 3.0). Problem jednak leży tutaj w małym zainteresowaniu konsumentów alternatywnymi systemami, przez co producenci nie widzą w tym rynku zysku. A nikt nie będzie ładował pieniędzy w coś, na czym nie da się zarobić. A trzeba wreszcie się otrząsnąć z marzeń, że rozwiązania OpenSource’owe będą tak dobre jak komercyjne. Jedynie Firefoksowi się to udało. Ale np. The GIMP nigdy nie będzie tak dobry jak Photoshop. Pozostaje kwestia jak nakłonić Adobe (oraz innych producentów) do wydania linuksowej wersji swojego flagowego produktu.

7. Nowego flagowego systemu operacyjnego.

Tak. Może Linux nie jest złym systemem. Ale nie nadaje się jako system jednocześnie na desktop’y i serwery (choć to drugie ma mu próbować odebrać OpenSolaris, co patrząc po znajomych adminach, udaje mu się z niezłym skutkiem). Na desktopy trzeba stworzyć zupełnie od podstaw modularny system, oparty na mikrokernelu, z wykorzystaniem nowoczesnych technik. Z ujednoliconym GUI oraz wydajną biblioteką odpowiadającą DirectX. Ze sterownikami oraz oprogramowaniem dostarczanym od producentów, które by znajdowało się w repozytorium, z którego mogliby je ściągać użytkownicy. Za ew. komercyjne oprogramowanie płaciłoby się poprzez PayPal lub oglądając reklamy.

Dodaj komentarz:

 

Subscribe without commenting