cze 10 2008

Prawda o nalocie policji na akademiki Politechniki Gdańskiej

Kategoria: Akademiki,StudiaMatthew @ 23:03

Informacje tutaj zawarte są w całości obiektywne oraz z pierwszej ręki (z racji że sam jestem administratorem tej sieci).

Więc najpierw pewna prawda:

Nalot (w sumie) nie był na akademiki (tak jak to napisał Zal) a na konkretne osoby, które mieszkają w akademikach. Nie “ucierpieli” na tym administratorzy SKOS (Sieć Komputerowa Osiedla Studenckiego) ani osoby postronne (ot, wejdziemy do tego pokoju, bo może tam są piraty).

Przebieg akcji:

Policja o 7:30 zapukała równocześnie do kilku pokoi w różnych akademikach (DS2, DS3, DS5, DS7, DS9 oraz DS11). Żadne późniejsze “naloty” nie miały miejsca. Na wszystkie osoby były nakazy. Jedyną osobą do której policja zapukała, a nie było na nią nakazu, był administrator posiadający klucze do serwerowni, którego to administratora nie sprawdzono . Jego rola w tej historii to otworzenie serwerowni. Jak zresztą wspomina, policjanci byli bardzo mili i kulturalni. Nie była to też specjalna jednostka do walki z przestęczością internetową. ;) Ot, osoby które akurat dostały takie zadanie.

Niestety w całej tej akcji SKOS został pozbawiony głównego serwera (Linux z vserwerami), na którym jeden z vserwerów był zajmowany przez hub DC. Jako dowód w sprawie powinny zostać zabrane jedynie dyski, jednak osoby od audytu nie posiadały żadnego komputera z interfejsem SAS, więc postanowiły zabrać cały serwer. Przy okazji zabrany został też cały szrot (stare dyski), który akurat przypadkiem znajdował się w serwerowni. I tylko dlatego, że te dyski nie były podłączone. Jako przykład można pokazać komputerek (staaary), który służył jako terminal – został sprawdzony na miejscu i po stwierdzeniu że nic na nim nielegalnego nie ma, zostawiony w spokoju.

Skąd wyciekły numery IP osób?

To właśnie jest największą niewiadomą. Wersja mówiąca o tym, że z akademickiego hub’a, jest mało prawdopodobna, gdyż nie jest dostępny (a przynajmniej nie powinien) z zewnątrz. Wersja o “życzliwej” osobie jest w zasadzie niemożliwa, gdyż policja przyszła z numerami IP oraz dlatego, że osoby do których zapukała były w zasadzie “losowe”. Najbardziej prawdopodobna wydaje się wersja o innym hub’ie DC, z którego korzystały te osoby, a który był dostępny na świat. Ta wersja jednak nie zgadza się z tym dlaczego poproszono o wskazanie komputera o IP, które okazało się być IP naszego vserwera na którym stał akademicki hub DC.

Podsumowanie:

Akcja nie była samodzielną akcją policji. Organizacja chroniąca prawa autorskie powiadomiła policję, która to musiała wszcząć postępowanie. Trwało ono zresztą dość długo, gdyż od zauważenia przez w/w organizację faktu udostępniania plików do “nalotu” policji minęło ponad półtora miesiąca. Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że sama akcja przebiegła spokojnie.

PS. Fajne były pielgrzymki studentów którzy (w zasadzie już dawno po akcji) wychodzili z akademika z dyskami i płytami. :)

    • Wykop
    • Blip
    • Flaker
    • Śledzik
    • Identi.ca
    • develway
    • Delicious
    • Digg
    • LinkedIn
    • Facebook
    • Twitter

Skomentuj

Subskrybuj bez komentowania